|
Visvavasu Prabhu 20.09.2008 r, Kraków Inicjacja – duchowy kredyt(Bhakti joga – szybko, stopniowo czy gdzieś pomiędzy?)

Bardzo miło mi was powitać na niedzielnym programie w Krakowie. Bardzo lubię tutaj przyjeżdżać i robię to kilka razy w roku. Chciałbym dzisiaj krótko opowiedzieć o jednym ze swoich seminariów. Nazywa się ono „Wolność osobista i życie wewnętrzne”. Trwa ono trzy dni, po dwie godziny. Dzisiaj spróbuję skrócić je do 45 minut, żeby przekazać główne przesłania tego seminarium. Jego rosyjską kopię posiada Matadżi Indulekha, więc może ktoś przetłumaczy je na polski. Seminarium omawia cztery tematy: 1.stopniowy proces duchowego postępu, 2.przyśpieszona, szybka metoda duchowego postępu, 3.równowaga między nimi – synteza dwóch powyższych. 4.wewnętrzny stan człowieka. Opowiem o tych czterech tematach dosyć szybko. Taka reklama (śmiech). Powolny, stopniowy procesKryszna mówi do Ardżuny w Bhagavad-Gicie: „Opowiedziałem ci wszystko, a teraz rób tak jak uważasz”. Dzisiaj zaś oglądałem film „Aczarja”, w którym Prabhupad mówił, że Kryszna daje wolność. Każdy człowiek ma prawo intonować święte imię. Na Litwie nawet nad świątynią katolicką widziałem napis: ‘Niech święci się imię Twoje’. Każdy ma prawo śpiewać i tańczyć. Każdy ma prawo jeść prasadam.
Trivikram Maharadż kiedy był tutaj latem mówił: „My nie chcemy aby nad naszymi centrami była wywieszka, że są one tylko dla tych, którzy nie jedzą mięsa itd. Chcemy żeby wszyscy przychodzili, śpiewali i tańczyli.” Każdy ma wewnątrz swego serca miłość do Boga.
To jest naturalne kochać Boga. Należy pomóc człowiekowi przejawić tą miłość do Boga. Kiedy człowiek podąża tą stopniową ścieżką, wtedy potrzebuje nauczyciela. Nauczyciela można określić w ten sposób – jest to ten, który umożliwia, udostępnia. Np. Sokrates, starożytny, grecki filozof mówił, że jego matka była położną i pomagała odbierać porody. Kiedy kobieta rodzi dzieci, to jest dla niej naturalne, ale czasami potrzebna jest jej pomoc. Po to, żeby naturalnie urodzić dziecko potrzebna jest pomoc. Położna sama nie rodzi tych dzieci, a jedynie pomaga matce urodzić to dziecko. Nawet jeśli poród był trudny to położna nie pretenduje do roli tej, która urodziła to dziecko. Położna po prostu pomaga w naturalnym porodzie. Nam potrzebna jest pomoc, aby przejawić naturalną rzecz. Rupa Goswami mówi, że chodzenie jest dla dziecka naturalne, ale on mimo wszystko będzie się musiał tego nauczyć. Dziecko będzie upadało albo nieprawidłowo wymawiało słowa, ale potem się tego nauczy.
Tak samo mawiał Sokrates: ‘moja matka pomagała urodzić się tym dzieciom a ja pomagam świadomości urodzić się z serca każdego człowieka’. Jeden z urzędników zapytał Sokratesa: ‘ja tego nie wiem, naucz mnie’. A Sokrates odpowiedział: ‘sam znasz na to odpowiedź, ta wiedza jest w tobie’. A ten człowiek powiedział: ‘nie wiem’. Wtedy Sokrates zadał mu jakieś proste pytanie: ‘powiedz mi co to oznacza?’ I tamten po prostu dał odpowiedź. Sokrates jeszcze raz zapytał: a to, co to oznacza? Znowu otrzymał odpowiedź. Sokrates zadał kilka pytań pod rząd. A na końcu zapytał: ‘co oznacza to, o co ty zapytałeś?’ I ku swojemu własnemu zdziwieniu ten człowiek odpowiedział: to właśnie oznacza to i to. A Sokrates powiedział: ‘o widzisz, sam znasz na to odpowiedź. Ja tylko pomogłem tobie aby twoja wiedza wyszła z twojego serca’.
To jest tak, że miłość do Boga istnieje w sercu każdego człowieka. Jeśli jest doświadczony pomocnik, to wtedy on może pomóc przejawić się naturalnej miłości z naszego serca. I w ten sposób człowiek w bardzo naturalny sposób uczy się kochać Boga. O tym jest mowa w Bhagavad-gicie, gdzie jest wyjaśnione, jak stopniowo, krok po kroku, człowiek może osiągnąć stan głębokiej medytacji. Okazuje się, że można to zrobić stopniowo. Kryszna również mówi, że istnieją tacy, którzy znają prawdę i są również niewierzący. Ci, którzy znają prawdę nie mają prawa mówić niewierzącym, że ci niewłaściwie postępują. Wszyscy się mylą. Nigdy nie jest tak, że nad ogniem nie ma dymu. Każde działanie skażone jest błędem. Mądrzy ludzie nie powinni wskazywać na wady innych. Nie powinno się niewierzącym mówić, że nie mają racji. I tak samo nie powinno się im mówić, aby skończyli z tymi działaniami, które są dla nich naturalne w tym życiu. Kryszna mówi w trzecim rozdziale Bhagavad-Gity, że nie powinno się ich nakłaniać aby zaprzestali tych działań. Nawet jeśli okazuje się, że ich czyny są bardzo niskiej jakości. O wiele lepiej angażować ich w pozytywny proces duchowego służenia, po to aby stopniowo się oczyścili. I znowu Kryszna to mówi - stopniowe oczyszczenie. I tak właśnie ten proces ma miejsce i jest on opisany w wielu różnych rozdziałach Bhagawad-Gity. Oczywiście jest konieczny doświadczony duchowy przewodnik, nauczyciel, który nam pomoże w tym. Ten człowiek powinien sam dysponować oddaniem dla Kryszny. On powinien pomóc przejawić się naszemu oddaniu.
W wedyjskiej filozofii jest takie pojęcie: guru-kula. Guru znaczy nauczyciel, kula znaczy rodzina. Guru-kula oznacza znajdowanie się w aurze mistrza duchowego, bardzo bliskie doświadczenie jego duchowego wpływu. Czy ktoś z was był bardzo blisko mistrza duchowego? Macie takie doświadczenie? Bardzo mocne oczyszczenie, kiedy znajdujemy się wewnątrz aury guru. Dlatego też mistrz duchowy może wtedy nawet nie mówić jak mamy się zachowywać. Tym bardziej poprawiać czy karać, ale on może tego nie robić. On może swoją obecnością z serca do serca objaśnić, co należy robić. Dlatego będąc blisko niego sami wiemy co powinniśmy robić. I dlatego uczeń stopniowo może się zmieniać. I w każdym momencie tego procesu uczeń będzie świadomy, że będzie robił to, czego sam pragnie. Dlatego wtedy uczeń będzie robił postęp - ponieważ guru jest obok niego.
Zalety stopniowego procesu: Uczeń zawsze czuje, że pozostał sam sobą. W każdym momencie sam chce coś zrobić. To znaczy, że jego wewnętrzne pragnienie nie rozbiega się z zewnętrznym działaniem. Ale jest też słaba strona: Nie wiadomo jak długo będzie trwał ten proces. Może być to trzy lata, a mogą to być trzy życia. Kiedy bierzemy dziecko za rękę i przeprowadzamy przez drogę, to musimy iść z jego prędkością, nie możemy iść szybciej. Ten stopniowy proces nie złamie ucznia. Uczeń zawsze myśli: to ja sam rozumiem, to ja sam chcę zrobić coś sam z siebie. Guru pomaga mu wtedy zrozumieć wiele rzeczy, które on już ma w sercu. On nie wpływa, nie wywiera presji na ucznia i tym bardziej go nie karci. Stopniowy proces może nas doprowadzić do samych wyżyn duchowego procesu. Ale jak wiele czasu trzeba na to, nie wiemy. Słabą stroną jest to, że nie jest to taki wzorcowy przykład. Są pewne standardy, ale człowiek może w danym momencie się nie wpisać w te standardy. To jest słaba strona tego procesu.
Mogę dać przykład osobisty, jak mój profesor filozofii, który uczył mnie wegetarianizmu. Przyszedłem do profesora do domu, on uczył mnie pewnej filozofii. Byłem jego studentem. On powiedział w pewnej chwili, że jest czas na kolację, żebyśmy poszli coś zjeść. Był z nami jeszcze jeden student, jego asystent; była też żona profesora, która była doktorem filozofii i był jeszcze jeden nauczyciel z drugiego uniwersytetu. Poszliśmy do kuchni, żeby coś zjeść. Zaczęliśmy nakrywać do stołu. Mój profesor zapytał mnie: jesz mięso? Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Nigdy nie zastanawiałem się czy jem mięso. Pytanie było interesujące. Ponieważ to był mój szef z dziedziny filozofii to ja zacząłem się zastanawiać. Wszyscy też byli filozofami i wszyscy intelektualnie próbowali rozumieć rzeczy. I ja powiedziałem: do wczoraj jeszcze jadłem. A profesor zapytał: a dzisiaj? Nie wiedziałem co powiedzieć. Inni za mnie odpowiedzieli: on zawsze jadł i dzisiaj też będzie jadł. Nie denerwuj człowieka. I on powiedział: dobrze, moja żona i jeszcze dwie osoby, one będą jeść mięso, a ja i jeszcze ktoś, my nie będziemy jeść mięsa. I tobie dzisiaj też damy mięso. Powiedziałem: no dobrze. Siedzieliśmy, jedliśmy kolację, profesor powiedział: to nie jest problem, możesz jeść mięso, możesz go nie jeść. Potem jeszcze raz byłem u niego w domu, znowu była kolacja. On kolejny raz zapytał: jesz mięso? A ja nie wiedziałem. Powiedział: zobacz, tutaj w lodówce leży mięso, zachowuj się naturalnie. Jeśli masz ochotę na mięso, to zaraz je podamy. Jeśli nie masz ochoty, to je tam zostawimy. Jak chcesz. A ja powiedziałem: spróbujmy bez mięsa. Zjadłem posiłek, w którym żadna potrawa nie zawierała mięsa. Podobało mi się to. Tak jakoś lżej było. On zapytał: smakowało ci? Powiedziałem: tak, było całkiem niezłe. I tak przychodząc do niego co jakiś czas nie jadłem mięsa. A potem pomyślałem: a czemu by nie przestać w ogóle? I w taki naturalny sposób w końcu przestałem jeść mięso. Nie było w tym żadnej filozofii, nie było słowa „powinieneś”. Jeśli chcesz, proszę, nawet teraz możesz zjeść, nie krępuj się. Znam jednego młodzieńca w Finlandii, którego brat nie je mięsa. Nie je go, ponieważ nie chce. On sam z siebie po prostu nie chce. On poczuł, że to po prostu nie jest mu niepotrzebne. Kiedy go pytam czy jest wegetarianinem, on odpowiada: ‘nie, ja po prostu nie jem mięsa,. Kiedy pytamy, czy jest wegetarianinem, to pytamy czy przestrzega jakiś zasad. On nie przestrzega żadnych zasad, on po prostu nie chce jeść mięsa. Sam z siebie nie chce, i nie je go. I wszyscy mówią: brawo. Ważne żeby być szczerym. I tak, stopniowy proces jest możliwy. Nauczyciel stawia ucznia w sytuacji doświadczania czegoś nowego. Uczeń przeżywa swoje nowe, osobiste doświadczenie. I to oznacza umożliwianie. Stopniowo, krok po kroku człowiek wchodzi w stan głębokiej medytacji. Te kroki mogą być całkiem małe. Szybki proces Ale jest też szybki proces., kiedy uczeń zaczyna przestrzegać na samym początku bardzo wysokiego standardu, będąc zainspirowanym przez mistrza duchowego. I widzimy to w różnych religijnych organizacjach, kiedy następuje moment inicjacji albo wyświęcenia. Latem po Krakowie pojechałem do Wrocławia i tam znaleźliśmy bardzo niezwykły fragment ze Śrimad Bhagavatam. W Śrimad Bhagavatam w trzecim canto Prabhupada pisze: jest takie pojęcie jak duchowy kredyt, którego udziela Pan Ćajtanja.
Duchowy kredyt. Co to takiego kredyt? Człowiek ma rodzinę, ale nie ma domu. Przychodzi więc do banku, podpisuje dokumenty i od razu albo za tydzień dostaje nowe mieszkanie albo dom. Fajnie, dzieci się bawią i wszyscy się chwalą w szkole, że tata taki dom znalazł. Żona się cieszy, ale już nie tak bardzo, ponieważ ona wie, że ten dom nie jest ich, ponieważ ten dom należy do banku. Miesięcznie mąż musi odłożyć 2000 euro, aby spłacić ten dom. I tak przez 20 lat. I dlatego ten mąż czasami nie śpi po nocach. Myśli sobie co będzie jeśli nie spłaci tego długu. Oczywiście jeśli się troszkę spóźni z płatnością, to bank da mu pewną ulgę. Ale jeśli trwale nie może tego kredytu spłacać, to może stracić ten dom, ponieważ właścicielem tego domu jest bank. Wzięcie kredytu wymaga wielkiej odpowiedzialności. Jest to wielkie obciążenie, ale są plusy. Od razu otrzymujesz dom, w którym możesz zamieszkać, albo samochód, cokolwiek na co bierzesz kredyt. Teraz to jest takie popularne i szeroko przyjęte. Nic nie mieliśmy i od razu mamy nowy dom. To jest też bardzo kuszące. Dlatego branie kredytów jest takie popularne. Ale nie śpimy po nocach, bo się martwimy, czy uda się go spłacić. Dziesięć lat płaciłem, a potem nie byłem w stanie i straciłem dom i pieniądze. Są też plusy: szybko otrzymujesz dom. I minusy: nie masz wolności. 2000 euro miesięcznie, chcesz czy nie chcesz musisz płacić. Jeszcze jedna trudność: nie chcesz płacić, ale musisz. Nie tylko nie posiadasz wolności ale nikt się ciebie nie pyta, chcesz czy nie chcesz. Ale za to masz dom z dnia na dzień. Istnieje również duchowy kredyt. Mistrz duchowy widzi, że człowiek cierpi z powodu swoich osobistych działań. I nawet nie rozumie, dlaczego cierpi. Ludzie umierają w wieku 50-60 lat i nie rozumieją dlaczego. Nie wiedzą, że przyczyną jest to w jaki sposób oni jedzą i jak się zachowują. Nieprawidłowe życie, nieprawidłowa żywność są przyczynami śmierci. Z powodu współczucia mistrz duchowy może obdarzyć duchowymi naukami.
Mogę dać przykład tego jak człowiek cierpi i nie wie dlaczego. Jest to opowieść o moich dwóch przyjaciołach studentach. Poszli kiedyś na wycieczkę do lasu. Nocą rozpalili ognisko. Jeden poszedł spać, a drugi nie spał. Postawił na ognisko garnek wody, aby się zagotowała. Ogień właściwie już zgasł, a ten garnuszek stał na rozżarzonych węglach. Pierwszy obudził się i zaczął iść przed siebie. Ponieważ było ciemno, wszedł prosto w to ognisko i przewrócił ten garnek z wrzącą wodą. Na nogach miał tylko skarpetki, więc kiedy wrzątek oblał mu nogi, krzyknął z bólu i pomyślał, że nastąpił na rozpalone kawałki węgla. Krzyczał i próbował strząsnąć te węgle. Ale tych węgielków nie było. Jego to bardzo bolało i coś tam strząsał. Drugi krzyczał - zdejmij skarpetki! To jest wrzątek, zdejmij skarpetki! Ten z bólu krzycząc nie słyszał i nie zdjął tych skarpetek. I oparzenie od wrzątku przykleiło mu się do skóry. To jest taki przykład. Człowiek krzyczy z bólu, stara się coś zrobić, ale robi nie tego, co trzeba. On nie zna przyczyny. Taki śmieszny, nierzeczywisty przykład - człowiek kładzie rękę na gorącą patelnię. I to go boli. Krzyczy. Czuje ból, ale nie wie, że po prostu musi cofnąć rękę. Ktoś może podbiec i po prostu odciągnąć jego rękę. Można mu powiedzieć: weź tą rękę, odsuń ją. Stopniowy proces miałby miejsce, gdyby ktoś mu powiedział: podnieś ją na centymetr. Już troszkę lepiej? Lepiej. Ale jeśli się oparzyłeś to i tak boli. Czasami nie mamy czasu, aby działać powoli i czekać. Ktoś może krzyknąć: zabierz tą rękę!. Kryszna mówi, że nie należy mówić ostrych słów. Ale czasami nie możemy wytrzymać. Czasami mistrz duchowy przychodzi i mówi: natychmiast porzuć wszystkie grzeszne czynności. One są przyczyną wszystkich twoich cierpień. Tak jak Jezus mawiał: idź i nie grzesz więcej.
Czasami możemy dostać taki szybki duchowy kredyt. Możemy natychmiast, w jednym mgnieniu oka zmienić swoje życie. Byliśmy na ulicy, a teraz mamy swój dom. Ale chodzi o to, że to nie jest nasz dom, to jest kredyt. Bardzo chcieliśmy tego, nie chcieliśmy żyć na ulicy. Na tym polega inicjacja – proszę, przyjmijcie duchowe wyświęcenia. Nie jedzcie więcej mięsa, nie zajmujcie się hazardem, nie angażujcie się w zabroniony seks, nie oszukujcie, nie zajmujcie się jakimiś szwindlami. Intonujcie 16 rund mantry Hare Kryszna. To zmienia życie od razu. To jest szybki proces, ale to jest na kredyt, a kredyt należy spłacić. Ile czasu trzeba spłacać ten kredyt? Tyle ile trzeba go spłacać. Plusem tego procesu jest to, że człowiek od razu zmienia swoje życie i uwalnia się od cierpienia. Słabe punkty – nie ma wolności. Codziennie 16 rund dżapa i cały czas przestrzegać 4 zasad, do śmierci. Pomyłką jest jeśli ktoś, kto wziął mieszkanie na kredyt zaczyna myśleć, że to jest jego mieszkanie. To nie jest prawidłowe, to nie jest jego mieszkanie. Jeden z moich przyjaciół zaciągnął zbyt wiele kredytów. W jednym z krajów wybudował cztery centra ajurwedy. Urządził je prawdziwymi indyjskimi przedmiotami. W stolicy kupił dwupoziomowe mieszkanie i najlepszy samochód. Wszystko jest takie fajne. A potem przyszedł i powiedział: ojejku, chyba wszystko stracę. Staram się prowadzić biznes, ale jakoś tak nie idzie. Dlatego jeśli chodzi o kredyt, to jest to ryzyko. Jeśli ktoś bierze kredyt, to się do niego odnosimy ostrożnie, ponieważ wszystko może się skończyć jutro. Kredyt jest fajny, tylko że nie wszyscy są wypłacalni.
Niektórzy spłacą kredyt, a niektórzy nie. W Prabhupada Lilamricie (biografii Śrila Prabhupada) Satswarupa Maharadż pisze: Prabhupada pierwszy raz dał pierwszą inicjację i sannjasę kilku uczniom. Ci młodzi mnisi założyli pierwszy raz stroje sannyasinów. Prabhupad dał im symbol sannyasy, jakim jest danda. Po inicjacji Prabhupad im powiedział: idźcie i intonujcie Hare Kryszna. Oni wyszli i śpiewali Hare Kryszna na ulicy. Prabhupad patrzył na nich przez okno. Satswarupa Maharadż pisze: Prabhupad był bardzo szczęśliwy, ale też trochę było mu smutno, ponieważ wiedział, że Kryszna pomoże tym młodym chłopcom, ale niestety niektórzy z nich mogą upaść. Ja nie mogłem zrozumieć tych słów. On daje inicjację, ale jednocześnie wie, że ktoś z nich upadnie. To dlaczego daje? Dlaczego on wie, że ktoś z nich upadnie? Takie są statystyki. Nie wszyscy, którzy biorą kredyt są w stanie go spłacić. Ale też nie można powiedzieć, że wszyscy, którzy biorą kredyt będą kiedyś niewypłacalni. Ponieważ jeśli otrzymujemy inicjację to jest to jak kredyt. Jeśli ktoś lubi kredyty i jeśli od razu chce mieszkać w nowym domu, to bierze kredyt. To jest szybki proces.
A ktoś inny mówi: ‘Kredyty? Nie, nie biorę.’ Ktoś mówi: przez całe życie nie wziąłem kredytu. Na początku wynajmuję jakieś mieszkanie na obrzeżach miasta, potem kupuję pierwsze malutkie mieszkanie. Potem troszkę większe mieszkanie. Potem mieszkanie w centrum miasta. A potem w centrum miasta, ale już trzypokojowe mieszkanie. A za 20 lat duży trzypiętrowy dom. Po 20 latach te dwie osoby, jedna, która wzięła kredyt i na początku już mieszkała w tym domu i ta, która stopniowo zarabiała, obie te osoby mieszkają w dużym trzypiętrowym domu. Powolny proces i szybki proces w pewnym momencie one się zbiegają. Ale niektórzy lubią stopniowy proces, a niektórzy szybki. I dlatego są oba te procesy: szybki i stopniowy. I tutaj mogą pojawić się pomyłki. Niektórzy mówią: tylko przyśpieszony proces, nie ma żadnych innych wariantów. Wszyscy powinni od razu mieszkać w trzypiętrowych domach. A drudzy mówią: nie, kredyty są złe, można wszystko stracić. Jedni i drudzy nie mają racji. Prawda jest taka, że jedni chcą szybko, drudzy chcą stopniowo. Szybki proces nie jest zły. Ale jeśli komuś się nie powie, że to jest kredyt, to może to być problem. On nie wiedział, że wziął kredyt. On myślał, że my mu daliśmy w prezencie mieszkanie (śmiech). Ale za miesiąc dostaje fakturę na 2000 euro. Jakie 2000? To moje mieszkanie. Oni mówią: człowieku, kredyt! Dwadzieścia lat spłacaj! To jest szybki proces, ale pragnienia pozostają stare, a wolności już nie ma. Ale nie ma już cierpienia za grzechy. Fajnie jest mówić o kredycie, ale do momentu kiedy się go bierze. Synteza szybkiego i stopniowego procesu Jest pojęcie miłości. Ojciec dał w prezencie trzypokojowe mieszkanie. Nie trzeba płacić. Nie trzeba pracować, można mieszkać. Ale jeśli to było mieszkanie na kredyt to trzeba na nie długo pracować. Dlatego istnieje jeszcze synteza tych dwóch ścieżek. Z jednej strony staramy się pozostać sami sobą. Ale z drugiej strony chcemy wziąć taki niewielki kredyt, żeby już teraz polepszyć swoje życie. Idea w tym, że ktoś może zachcieć szybko, ktoś chce stopniowo. Kiedy ISKCON się zawiązywał, wszyscy brali kredyty, było szybko i od razu. Należało po prostu przyłączyć się do świątyni i tam już od razu pomogą ci żyć prawidłowo. Nie możesz - pomożemy, nie chcesz - zmusimy (śmiech). ISKCON to taka organizacja oparta w połowie na dyscyplinie. Ale potem się okazało, że ktoś nie chciał mieszkać w świątyni i odchodził. Na początku mówiono: to jest maya, to jest nieprawidłowe. Tylko szybki proces. Prabhupad mówił w czasie porannego spaceru: ‘teraz 90% bhaktów mieszka w świątyniach. Ale niedługo 10% bhaktów będzie mieszkało w świątyniach, a 90% na zewnątrz.’ I to jest normalne, powiedział Prabhupad. I tak będzie. A teraz jest to mniej niż 10%. W Krakowie w ogóle nie ma świątyni. 100% wielbicieli żyje wśród społeczeństwa. Prabhupada miał rację. Ale stopniowego procesu w tamtych czasach nie było. Nie istniał. Wielki Waisznawa, Jayapataka Maharadż zalegalizował oficjalnie stopniowy proces. Ustanowił zasadę, jak wygląda stopniowy proces w ISKCON-ie. Na międzyludzkich związkach my już omawialiśmy jak to wygląda. Ale jak to wygląda oficjalnie? Nama-hatta.
Jayapataka Maharadż jest inicjatorem instytucji Nama-hatta. Ludzie zbierają się razem i śpiewają Hare Kryszna, rozmawiają o oddaniu do Boga, jedzą prasadam. To nazywa się Nama-hatta. Kim byś nie był, jeśli śpiewasz, tańczysz, jesz prasadam, to jesteśmy szczęśliwi, że przyszedłeś. Nie pytamy nawet, jakich zasad ten człowiek przestrzega. W Estonii jest taka zasada wolności i spowiedzi. Człowiek może mówić innym to, co sam chce. Jeśli nie chce mówić, to nie mówi. Nie wolno go zapytać, jeśli nie chce odpowiadać. Taka jest zasada. Ludzie przychodzą do nama-hatta i nie mówią kim są. Jeśli nam zaufają, to sami powiedzą. My nie możemy po prostu zapytać kogoś: a kim ty jesteś? Oni mogą zawsze powiedzieć: ja przestrzegam swobody wypowiedzi. Dlatego nama-hatta jest miejscem, gdzie każdy może przyjść i nikt się go nie zapyta, jak żyje w domu. I to jest zasługa Jayapataki Maharaja. Jest jeszcze inny program, który jest zasługą Jayapataki Maharadża. Jest to program sziksza. Ktoś intonuje jedną rundę dziennie albo dwie. Może jeszcze przestrzegać jakieś zasady np. nie jeść mięsa i nie uczestniczy w jakiś finansowych oszustwach. I dają mu wtedy certyfikat: członek ISKCON-u. Ktoś intonuje jedną rundę. To jest właśnie zatwierdzanie tego stopniowego procesu. Ktoś już idzie po ścieżce bhakti, ale wielkich rezultatów jeszcze nie widać. I należy mu wydać dokument, jeśli chce. A tym bardziej nie należy go karcić. Za co mielibyśmy go karcić jeśli jest członkiem, ma pieczątkę? Dlatego jedni mogą chcieć stopniowego procesu, a inni wolą szybki proces. I jednych i drugich inspirujemy. I tak, istnieją te dwa procesy i synteza między nimi. Życie wewnętrzne Czwarty temat to życie wewnętrzne. Mamy możliwość działać naturalnie i szczerze. Prabhupad mówił: ‘pozostańcie sobą, tylko dodajcie do swojego życia Krysznę’. I Kryszna zacznie nas stopniowo zmieniać. I dlatego zaczniemy stopniowo robić postęp. Ktoś chce szybciej – mamy wolność. Dlatego wciąż pozostaje pytanie dotyczące życia wewnętrznego. Rupa Goswami podaje definicje bhakti, czyli miłości do Boga. On opisuje – bhakti to świadome pragnienie sprawienia przyjemności Krysznie. To jest miłość i oddanie. To nazywa się nastrój oddania. Pragnienie zadowolenia. To może przybrać kształt czynu, ale niekoniecznie. Być może rano budząc się, będziemy modlić się do Kryszny własnymi słowami. To jest również pragnienie zadowolenia Go. Modlitwa to przecież jedna z metod służby oddania. Dlatego nasze pragnienie zadowolenia Kryszny przybiera kształt jakiegoś działania. A działania przybierają konkretną formę. Rupa Goswami mówi, że forma nie jest czymś najważniejszym, lecz czymś wtórnym. Czymś pierwotnym, czyli najważniejszym, jest chęć zadowolenia Kryszny. Najważniejsze jest nasze wewnętrzne nastawienie. I to właśnie dlatego przestrzegamy zewnętrznych zasad - aby rozwinąć nasze wewnętrzne pragnienie służenia Krysznie. Jeśli przestrzegamy zewnętrznych zasad, ale wewnętrzne pragnienie zadowolenia Boga nie pojawia się, to znaczy, że coś jest nie tak. Jest taki żart w języku rosyjskim: operacja się udała, pacjent zmarł.
W piątym canto Śrimad Bhagavatam Prahlad Maharadż mówi: ranne wstawanie, modlitwy, intonowanie, studiowanie świętych pism, omawianie ich, intonowanie modlitw, służenie mistrzowi duchowemu, wyrzeczenia i różne inne rzeczy nie są Bhakti.
Bhakti to świadome pragnienie zadowolenia Kryszny. Wszystkie inne rzeczy mogą nam pomóc rozwinąć pragnienie służenia Krysznie. Same w sobie nie mają takiej mocy. „ Pamiętaj o Krysznie i nigdy o Nim nie zapominaj.” - oto główna zasada naszej religii. Wszystkie pozostałe po prostu służą tej jednej głównej zasadzie.
Dlatego najważniejsze jest wzbudzenia tej atmosfery, tego nastróju oddania dla Kryszny. Jak to zrobić? Należy wejść w kontakt i przebywać z zaawansowanymi bhaktami. Np. kiedy dopiero co zacząłem intonować Hare Kryszna, odkryłem pewną książkę. Tam był werset Rupy Goswamiego: „Ileż jest piękna w tych dwóch sylabach imienia ‘Kryszna’… nie mogę wyrazić tego słowami”. Przeczytałem to i bardzo się zdziwiłem. Intonowałem Hare Kryszna, ale nie czułem ile tam było piękna. Podobało mi się to, ale nie czułem tego piękna. Poszedłem więc do starszego bhakty. Zapytałem go: czy to jest prawda co jest tam napisane? Czy rzeczywiście jest tyle szczęścia w intonowaniu imienia ‘Kryszna’? I on powiedział, że to prawda. I zapytałem: czy ja też mogę to odczuć? Powiedział, że oczywiście tak. Zapytałem: a jak? Od tego momentu proszę szczegółowo. On powiedział: bardzo prosto – módl się do Rupy Goswamiego. On napisał ten tekst i on czuje ten smak. Więc pomódl się do niego, aby również ten smak pojawił się w tobie. I tak robiłem. Rankiem zanim zaczynałem intonować Hare Kryszna otwierałem tą książkę i czytałem ten werset: „Ileż piękna jest w tych dwóch sylabach słowa ‘Kryszna’…nie mogę wyrazić tego słowami.” I medytowałem w tym nastroju. I modliłem się do Rupy Goswamiego, aby obdarzył mnie tą łaską. Intonowałem. Minął miesiąc, a potem drugi i moje intonowanie bardzo mocno się zmieniło. Byłem w aurze Rupy Goswamiego. Ponieważ intensywnie się do niego modliłem, to wszedłem w pewnym sensie w kontakt z nim. Czasami ktoś może zapytać: a gdzie są ci święci? - no właśnie są tu. Wszystko to miało miejsce na Syberii, całkiem daleko. A właśnie na Syberii znalazł się tam Rupa Goswami. Wezwałem go, a on przyszedł. Nie ma problemu. Dlatego życie wewnętrzne to jest przebudzenie naszych możliwości z pomocą świętych, czy to tych, którzy już odeszli, czy to obecnie żyjących. Drugi aspekt naszej praktyki. Jeśli wybraliśmy szybki proces, oczywiście należy przestrzegać czterech zasad. A to jak zrobić? Słyszałem kiedyś jedno pytanie, które zadano uczennicy Prabhupada, Matadżi Rambolu.
Jedna dziewczyna, po której było widać, że dopiero co zaznajomiła się z kulturą wedyjską, nie krępując się zapytała: mi powiedziano, że seksem można się zajmować tylko po to, żeby począć dzieci. My z mężem spróbowaliśmy się ograniczyć i nic nie wyszło. Jak wy to robicie? Próbowaliśmy różnych sposobów, ale nic nie wychodzi. Być może ja czegoś nie zrozumiałam, wyjaśnijcie mi to. Bardzo inteligentna kobieta. Taka otwarta. Ta uczennica Prabhupada spojrzała na nią, uśmiechnęła się i objaśniła jej jak to się robi. Po prostu znajdujesz się w gunie pasji, a ta pasja daje seksualną przyjemność. I dopóki będziesz w gunie pasji, do tej pory nie będziesz w stanie tego odsunąć. Dlatego postaraj się znaleźć gunę dobroci. Niechaj guna dobroci napełni twoje życie. Chodźcie z mężem na spacery, do lasu. Chodźcie na koncerty muzyki symfonicznej. Zapiszcie się do kółka plastycznego, lepcie coś z gliny. Rozwińcie uczucie dobroci w swoim życiu. Wtedy wszystkie inne rzeczy odejdą. Jeśli pozostaniesz w gunie pasji, to nic nie będzie miało miejsca. To jest drugi aspekt naszego życia wewnętrznego. Jeśli chcemy wznosić się w stronę oddania dla Boga, to zaistnienie go w nas będzie trudne, jeśli jesteśmy w gunie pasji.
Opowiedziałem już o przyśpieszonym procesie, o procesie stopniowym, o syntezie tych dwóch i o życiu wewnętrznym. Ponieważ krótko opisywałem te tematy, być może czegoś szczegółowo nie rozważyłem. Nie chcę was pytać o jakieś pytania, chcę was samemu zapytać - czy to było ciekawe? Głosy: Bardzo, bardzo A jakie macie odczucia? Głos: Bardzo dobre. Jest przyśpieszony i stopniowy proces. Niektórzy chcą szybko, niektórzy chcą stopniowo. A ktoś chciałby coś tak pomiędzy. Wszyscy w ostatecznym rezultacie dojdą do tego samego punktu. W ISKCON-ie jest szybki i stopniowy proces. Ale najważniejsze z tego wszystkiego jest życie wewnętrzne. Obcowanie z bhaktami, ze świętymi i rozwinięcie odrobiny guny dobroci w życiu. Ale czasami w niektórych krajach bhaktowie mówili: dziękujemy, że daliście takie seminarium. Daje ono odrobinę wolności, jakaś możliwość wyboru. Okazuje się, że można pozostać sobą i wrócić z powrotem do Boga. Pozostawić sobie prawa do życia osobistego. Chciałem tylko dodać, że również ten stopniowy proces powinien przebiegać w aurze mistrza duchowego.
Pyt: Czy nama-hatta jest przykładem syntezy czy stopniowego procesu?
Odp: W świątyni automatycznie jesteśmy skazani na przyśpieszony proces. A ludzie żyjący w rodzinie mają wybór. Można iść szybkim procesem, a można iść stopniowym. Niektórzy grihastowie przestrzegają bardzo wysokich standardów. Niektórzy nawet przestrzegają wyższych zasad niż te w świątyni. Niektórzy wstają o drugiej i intonują 64 rundy dziennie. Nikt ich do tego nie zmusza. Jednak statystyki mówią, że większość par małżeńskich raczej wybiera stopniowy proces. Dlaczego? Dlatego, że to jest bardziej dostosowane do kobiet i do dzieci. Statystycznie kobiety mniej są skłonne do wyrzeczeń. Niektóre kobiety mogą przestrzegać standardów, o których mężczyznom się nie śniło, ale większość osób chce iść stopniowym procesem. A małe dzieci w ogóle są słabe. I dlatego ze względu na kobietę i dzieci jest to zdeterminowane, jakim procesem idzie cała rodzina. Nama-hatta to są miejsca, gdzie całe rodziny przychodzą i uczą się intonować Hare Kryszna, gotować prasadam i poznawać wiedzę o Bogu. I tam można zrobić eksperyment i spróbować, jak to by było, gdybyśmy przestrzegali tego wyższego standardu.
Kolejny przykład syntezy to jest tour Indradyumny Maharadża. Miesiąc albo dwa w bardzo wysokim standardzie: wszystkie zasady, ciągłe nauczanie, entuzjazm i inspiracja, a przez cały rok odpoczywamy. Guru nawet nie pyta, co ty tam robiłeś przez ten rok. Ale jak wchodzisz w krąg jego aury, ty powinieneś być ścisły. To jest kolejny przykład syntezy: wszystkie festiwale – zbierają się święci Waisznawowie, my tam też przyjeżdżamy i tam aż się chce fruwać. Na festiwalu sam z siebie wstawałem o czwartej rano i intonowałem 16 rund. Przyjechałem do domu. Myślałem, że to tak pozostanie. Ledwo o ósmej dałem radę wstać. A wczoraj ledwo rundę wymantrowałem z trudem (śmiech). Dlaczego? Wyjechałeś poza obręb aury. Teraz jesteś sam. Dlatego festiwale mają taką moc. Na festiwalu czujemy czym jest oddanie dla Kryszny. Bhaktiwinoda Thakur mówi: przyjeżdżajcie na festiwale, gdzie święci Waisznawowie intonują święte imię i mówią o oddaniu dla Pana Kryszny. Otwórzcie swoje serce bardzo szeroko i wpuśćcie tam to oddanie. A potem troskliwie chrońcie to oddanie w sercu i medytujcie o nim.
Rupa Goswami mówi o tym, czym jest życie wewnętrzne. Ma ono miejsce, kiedy bardzo szeroko otwieramy Panu Krysznie nasze serce. I kiedy bardzo szczerze Krysznę tam zapraszamy. To jest przykład również syntezy. Ktoś ma taki niewielki standard, np. intonuje cztery rundy już 20 lat. I myśli sobie: a może osiem zacząć? Np. przestrzega dwie zasady. Nikomu o tym nie mówi. Po prostu żyje szczerze w naturalny dla siebie sposób. Ale w jego życiu cały czas jest Kryszna. Modli się do Niego. Czasami coś dla Niego zrobi. Czyta książki i ma kontakt z bhaktami. Może nie zabiera się do tego aby przyjąć guru, może nie ma ochoty na takie kredytowanie. Ale jest wciąż aktywnym waisznawą. Z wielkim szacunkiem odnosimy się do takich bhaktów, do każdego bhakty. Tego lata na Ukrainie słyszałem wykład Partha Sarathi das Goswamiego. Mówił o życiu wewnętrznym, o intonowaniu świętych imion. Na koniec wykładu powiedział: będziemy szczęśliwi jeśli ktoś z was zacznie intonować jedną rundę. Spróbujcie. Jeśli ktoś jest w stanie intonować dwie rundy, intonujcie dwie. Jeśli ktoś jest w stanie cztery rundy intonować, niech intonuje cztery, wszyscy będą bardzo szczęśliwi. Jeśli ktoś się już trochę ustabilizował na tym poziomie, może intonować osiem. Jeśli ktoś ma inicjację, to my inspirujemy aby intonować szesnaście. On po prostu zachęca i inspiruje, aby wziąć kredyt. Jest takie pytanie teraz: zdarza się, że kredyt trudno spłacić.
Zdarza się tak, że czasami ktoś jest niewypłacalny i nie da się spłacić kredytu. Tak, jest to możliwe. I jeśli my przestaliśmy spłacać kredyt i zajęliśmy się stopniowym procesem, to jest to w porządku. Jest to w porządku - po prostu przyjęliśmy postanowienie, ponieważ mamy wolność wyboru. A czy można wziąć jeszcze raz kredyt? Można. Jeśli guru, kredytodawca się zgodzi. On jest mistrzem, on jest właścicielem. Było kiedyś spotkanie mojego guru i jego ucznia. Uczeń powiedział: dostałem guru od ciebie inicjację. Maharadż powiedział: tak, pamiętam. Uczeń powiedział: obiecałem robić to i to. Maharadż powiedział; tak, pamiętam. Powiedz coś nowego, czego nie wiem. A uczeń zapytał: a czy mogę spróbować jeszcze raz? On po prostu wtedy nie zrozumiał, że to był kredyt, a teraz zrozumiał. Powiedział: chcę jeszcze raz spróbować. Guru zastanowił się przez kilka sekund, powiedział: tak, pozwalam. Po prostu pozwolił mu na powtórną próbę. Ktoś może wybrać stopniowy proces i pojawiła się możliwość. Taka ścieżka także przywiedzie nas do samych wyżyn oddania. Doświadczeni starsi bhaktowie są przygotowani na to, aby pełnić wszelką służbę dla innych bhaktów. To wy idziecie do Kryszny. Jesteście niej ako klientem, a klient nasz pan, i co zamówicie, to my dostarczymy. Chcecie szybko, może być szybko. Chcecie stopniowo, może być stopniowo. Chcecie coś pośredniego, dostosujemy co trzeba i będziecie mieć pośredni. Wspominam o tym tylko tak na wszelki wypadek. Dziękuję bardzo.
Przepisał: Vaisnava-Krpa das
Korekta: Madhav Caran das
|