Seminarium jest oparte na klasycznych pismach wedyjskich takich jak Bhagavad Gita oraz naukach zaawansowanych wielbicieli naszego Ruchu, wygłoszonych przez nich na przestrzeni kilku dziesięcioleci w krajach Europy Ameryki i innych miejscach. Dzięki łasce Śrila Prabhupady udaje się je nam praktykować w życiu codziennym, dlatego teraz będziemy je omawiać, dyskutować o nich i miło spędzać czas.
Tytuł tego seminarum zaczyna się od wyrażenia "wolność żywej istoty". Z punktu widzenia ortodoksyjnych braminów hinduskich sformułowanie to właściwie nie ma sensu, dlatego podejście do tego tematu będzie wymagało odrobiny dojrzałej inteligencji. Nasze seminarium będzie trwało trzy dni. W pierwszym dniu chciałbym omówić liberalną ścieżkę. Ale ścieżkę dokąd? Ścieżkę duchowej praktyki, duchowego oświecenia i powrotu do Kryszny. Drugiego dnia chciałbym omówić ścieżkę ścisłego przestrzegania zakazów i nakazów oraz działania zgodnie z etykietą. Ścieżkę, która wymaga wkładania świadomego wysiłku i dokładnego podążania za wzorcami przedstawionymi w pismach. Wiecie co mam na myśli?A więc reasumując - najpierw skupimy się na działaniu, w którym pozostajemy w zgodzie z samym sobą, z naszym wewnętrznym przekonaniem. Jesteśmy przecież żywymi istotami, duchowymi jednostkami i posiadamy własną indywidualność. Nieprawdaż? Następnie omówimy sposób polegający na przyjęciu zasad i zaleceń z pism świętych i przestrzaganiu ich. Jedni wolą pierwszy sposób, inni drugi. My omówimy oba i w ten sposób dokonamy syntezy. Czy to jest interesujące? Chodzi o to, że zazwyczaj spotykamy się z rozważaniami, które dotyczą albo jednego albo drugiego z tych tematów. Tutaj omówimy oba. Dlatego to będzie inspirujące zarówno dla tych, którzy skłaniają się do surowego traktowania samego siebie i wywierają nacisk na siebie i innych, jak również dla tych, którzy są zwolennikami łagodnego traktowania samych siebie i innych. Myślę, że to będzie wystarczająco szerokie podejście, aby zadowolić wszystkich.
Podstawowe pytanie: od czego zacząć - od podejścia liberalnego, czy surowego? Osobiście myślę, że lepiej od liberalnego. Nie wiem czy zgadzacie się ze mną? A więc tak zróbmy. Zatem, jeśli ktoś jest zwolennikiem surowych zasad, tych najsurowszych z zasad, to będzie szczęśliwy, ale jutro.... ? Wszyscy będą szczęśliwi, ale nie tego samego dnia. To znaczy, że wszyscy będą szczęśliwi zawsze, ale jedni BARDZIEJ dzisiaj, a drudzy BARDZIEJ jutro.Teraz zadam podchwytliwe pytanie. Takie pytania bardzo lubi zadawać Sacinandana Maharaj, jeden z naszych mistrzów duchowych, który przyjeżdża również do Rosji. Czasami pyta każdego bhaktę: Kim jesteś? Przy czym nie wolno ci udzielać odpowiedzi na podstawie tego co przeczytałeś w śastrach albo usłyszałeś od innych. Nie będziemy analizować tego, co jest w tej sprawie powiedziane w Bhagavad Gicie lub innych wspaniałych pismach świętych. Chodzi nam o to, co wy sami o sobie myślicie. Ktoś chce odpowiedzieć, czy to jest zbyt trudne pytanie? Jak sami czujecie, jak sami o sobie myślicie? Odrzućmy wszystkie zewnętrzne opinie w tej kwestii.
(Głos 1 z sali)- Czuję się dzieckiem.
(Głos 2 z sali)- Czuję się osobą.
Tak, ale powiedz cos więcej. Co wchodzi w skład tego, że czujesz się osobą?
(Głos 2 z sali) - Jestem nieodłączną częścią Boga.
(Głos 3 z sali)-Mieliśmy nie cytować ? A ty jak sama siebie postrzegasz?
(Głos 2 z sali) - Zawsze się tak czułam. Ludzie są różni, są indywidualnościami.
(Głos 4 z sali) Czuję się egoistą.Ale co to dla ciebie oznacza?
(Głos 4 z sali) To znaczy cenić siebie bardziej niż wszystkich innych.
Pewien wielbiciel powiedział interesującą rzecz: Gram pewne role, nic więcej nie czuję. Od rana do wieczora gram jakieś role. Jedną kończę drugą zaczynam. Nic więcej. Jeśli chodzi o mnie samego, to mnie nie ma. Nic po za tym nie czuję. Gubię gdzieś siebie po drodze. Inny wielbiciel powiedział: Ja przejawiam siebie samego poprzez relacje. Poprzez relacje rozumiem kim jestem. Jeśli nie ma relacji, to nie wiem kim jestem. Jestem nikim. To było bardzo ciekawe, gdyż ten wielbiciel był sportowcem, duży facet, który skromnie mówi: Bez relacji jestem nikim. Tak jak widzicie, różni ludzi mówią różne rzeczy. Ktoś z wielkich powiedział myślę więc jestem. Pamiętacie? Bez procesu myślenia siebie nie zrozumiemy. Spróbujmy teraz te wypowiedzi sklasyfikować. Które z nich wydają się dotyczyć fizycznej, materialnej sfery? Bycie egoistą dotyczy bardziej myśli czy działań?
(Głos 4 z sali)- Raczej sfery działań.
A co z poczuciem, ze jestem osobą, dotyczy to bardziej sfery fizycznej, czy psychicznej? Czy może duchowej?
(Głos 2 z sali) ? Raczej duchowej.
A poczucie bycia dzieckiem?
(Głos 1 z sali) ? Raczej emocjonalnej.
Zobaczcie - jesteście w równowadze. Razem przejawiacie równowagę pomiędzy sferą fizyczną, emocjonalną i duchową. To wyjątkowe. Na seminarium, do którego nawiązuję bhaktowie w większości mówili o sferze psychicznej, o myślach, uczuciach i emocjach. Ktoś wspomniał o fizycznym planie, ktoś o duchowych, ale większość skupiona była na aktywności psychicznej. I to jest zrozumiałe. Ludzie większość swego życia przeżywają w sferze psychicznej. Tam wy jesteście, gdzie jest wasza świadomość. Dla przykładu, cały nasz proces sadhany - wczesne wstawanie, intonowanie japa, gotowanie, uczestniczenie w świętach - ma na celu tylko jedno zawsze pamiętać o Krysznie i nigdy o Nim nie zapominać.
To istota naszego procesu - świadomość. Nasze Towarzystwo jest towarzystwem ŚWIADOMOŚCI Kryszny. Ludzie w nim powinni zatem zajmować się świadomością. Fizyczny plan wydaje się tylko częścią manifestacji naszej świadomości.Zatem jak widzicie, mamy sferę fizyczną, psychiczną i duchową. Radhanatha Swami- jeden z uczniów Śrila Parbhupady i wyjątkowych mistrzów duchowych naszego Ruchu mówi, że jeśli chodzi o waisznawę, a zwłaszcza o troskę w waisznawów, to należy do tego podejść holistycznie, czyli całościowo.
Rozpatrujemy waisznawę zarówno z fizycznego punktu widzenia, z psychicznego punktu widzenia i duchowego punktu widzenia, i troszczymy się o niego na wszystkich trzech poziomach.Niewątpliwie rozumiemy, że żywa istota jest z natury duchowa i wieczna, ale jeśli będziemy brać tylko duchowe kryteria w relacjach z bhaktami, to jest to odrobinę impersonalne. Przecież jeśli oparzymy się w palec, to czujemy ból, jeśli nas nikt nie zauważa, to jest nam przykro, nieprawdaż?
Dlatego powinniśmy rozpatrywać żywą istotę na fizycznej, psychicznej i oczywiście duchowej platformie tożsamości. Dlatego mówiąc o podejściu liberalnym będziemy rozpatrywać psychofizyczny poziom osobisty. Najbardziej znany żart w naszym Ruchu - Nie jestem tym ciałem. Biegnie sobie taki waisznawa, radośnie podskakując i nuci: Nie jestem tym ciałem!... Po czym potyka się o kamień i upada. Boli go kolano a on mówi: Ale mam ciało...Dzisiaj będziemy dopasowywać wieczne żywe istoty do ich psychofizycznego poziomu. Czyli mówiąc innymi słowy, będziemy szyć ubrania na miarę. Kryszna jest panem Mayi. Więc możemy rozmawiać o sferze psychofizycznej i jednocześnie być szczęśliwym sługą Kryszny. Jeśli On zechce, może rozproszyć każdą, nawet najgęstszą mgłę, gdyż wszystko jest Jego energią. Nieprawdaż? Dlatego Kryszna jest w stanie nas oczyścić, Kryszna jest silniejszy niż Maya. Dlatego dziś będziemy się uczyć jak iść w stronę Kryszny i jak mieć na uwadze swój psychofizyczny poziom.
Trochę uwagi poświęcę zatem na udowodnienie, że żywa istota posiada wolną wolę. Istnieją pewne poglądy mówiące o tym, że osoba podążająca procesem duchowym nie posiada wolności wyboru. Spotkaliście się kiedyś z nimi? Ja się spotkałem. Powiedziano mi, że nie ma wolności, należy robić to, co nam każą. I to jest jedyna droga, żadnej innej nie ma. Możecie usłyszeć takie poglądy na różnych seminariach, w różnych stowarzyszeniach, na różnych planetach, w różnych wszechświatach. To było, jest i będzie.Ale dziś będziemy mówić o czymś innym, a o tym będziemy mówić jutro.
Zatem oprzyjmy się na Bhagavad-Gicie klasycznym tekście, w osiemnastym rozdziale Kryszna mówi: Drogi Ardżuno, jeśli nie będziesz działał zgodnie z moimi instrukcjami, i tak postąpisz tak samo, wiedziony swoją wewnętrzną naturą. To bardzo interesujące. Kryszna mówi: Walcz, wykonuj swoje obowiązki, itd. Inspiruje go, wyjaśnia wszytko, ale ostatecznie mówi: Wyjawiłem ci całą wiedzę, a teraz czyń jak uważasz. Ten werset Śrila Prabhupada opatrzył klasycznym komentarzem: Żywa istota ma wolną wolę. Ona jest bardzo ograniczona i Kryszna nie uzurpuje sobie prawa do tego tak malutkiego kawałeczka wolnej woli. Zostawia ją żywej istocie, by przejawiała ją w formie twórczości. Śrila Prabhupada pisze w Isopaniszad, że twórczość jest naturalna. Jest integralną częścią osobowości. Każdy ma możliwość tworzyć i nie należy się tego wstydzić. Czemu ukrywać coś co jest naturalne? Możemy więc zajmować się twórczością w tym materialnym świecie. Ale jak zajmować się tworzeniem, jeśli Kryszna jest Stwórcą? Kryszna jest Twórcą Pierwotnym, my jesteśmy twórcami wtórnymi. Tworzymy po Krysznie. W Isopaniszad jest to wyjaśnione: możemy tworzyć, ale musimy pamiętać, że wszystkie energie, które wykorzystujemy do tworzenia, są własnością Kryszny. Dlatego można zajmować się twórczością spokojnie, radośnie i do woli, nie obawiając się, że coś się wydarzy. Należy tylko pamiętać, że właścicielem energii jest Bóg. Kryszna dał nam wszystkie energie, ale czasem o tym zapominamy.
Klasyczny przykład: do Śrlia Prabhupady przyszedł pewien człowiek, biznesmen. To było w Bombaju na Juhu. Ten człowiek dał dużą dotację Śrila Prabhupadzie. Prabhupad podziękował i zapytał: Skąd masz tyle pieniędzy? Mam duży biznes, prowadzę fabrykę. Co produkujesz? Szkło. A z czego robisz szkło? Z piasku. A skąd masz piasek? Jak to, skąd?! Piasek jest wszędzie, właśnie po nim idziemy. Piasek należy do Boga, więc jesteś złodziejem?. Ale przecież daję dotacje? A więc jesteś takim małym złodziejem? W takim samym nastroju. Ten człowiek zapomniał, skąd otrzymał te energie. Prabhupada go upomniał, żartując oczywiście. Nie przeklinał, że będzie się smażył w piekle. Możemy tworzyć, ale musimy o tym pamiętać. Na przykład smażymy ziemniaki i ofiarowujemy je Krysznie, albo pizzę, torty, pierogi, sojowe szaszłyki. Przygotowujemy i gdzie z tym idziemy? Do Kryszny. Śpiewamy Hare Kryszna, akompaniujemy sobie na przykład na bębnie, albo nawet na banjo.
Bardzo ciekawie było na brazylijskiej Ratha Yatrze. Bhaktowie w dużych sombrero z banjo. Na scenie wielbiciel wokalista z długimi wąsami, w latynoskich rytmach nuci Hare Kryszna-a-a, Hare Kryszna-a-a. To jest twórczość, pod warunkiem, że pamiętamy, że te imiona, cała ta ziemia po której stąpamy, to słońce, które nas grzeje, to wszystko są energie Kryszny. W świadomości Kryszny twórczość jest wyjątkowa.
Śrila Prabhupada wiele wysiłku poświęcił na tworzenie różnych akademii sztuki. Uważał, że świadomość Kryszny w największym stopniu będzie przenikać do społeczeństwa poprzez kulturę. Po odejściu Śrila Prabhupada uczniowie uznali, że linia ta była już wystarczająco ustanowiona i dopiero teraz Indradyumna Maharaj znowu tym się zajmuje. Organizuje spektakle teatralne, występy i przystanki kulturalne, na których ludzie oglądają kolorowe przedstawienia, bawią się i miło spędzają czas. W Polsce ludzie lubią bhaktów, gdyż oni tak pięknie śpiewają, tańczą i dobrze karmią. Indyjskie towarzystwo kultury-poprzez kulturę najłatwiej zaprezentować przekaz.
Wracając do tekstu. Kryszna mówi do Arjuny: Powiedziałem ci wszytko, a teraz czyń jak uważasz. Ale jeśli nie posłuchasz moich rad, tak czy inaczej postąpisz tak samo będąc popychanym do tego przez swoją osobistą energię materialną. Kryszna zachęca więc abyśmy działali zgodnie z własną naturą.
Istnieją różne wedyjskie, półwedyjskie i zupełnie niewedyjskie sposoby opisywania materialnych typów psychofizycznej natury: dosze, guny, typ introwertyczny, ekstrawertyczny, melancholik, sangwinik, flegmatyk, itp. Co to oznacza? Oznacza to, ze Kryszna jest świadomy naszej materialnej natury. Kryszna nigdy nie ingeruje w naszą materialną naturę. Kogo zachęcał do walki na polu Kuruksetra? Wojowników. Maharathów. Nie prosił, aby Udhava walczył, albo Madhumangal czy Subal. To bardzo interesujące. Kryszna zachęca nas do tego, co chcemy i co jesteśmy w stanie robić. Nie będzie zachęcał nas to tego, co jest dla nas nienaturalne. Kryszna mówi: Lepiej wykonywać swoje obowiązki nawet niedoskonale, niż perfekcyjnie wykonywać cudze obowiązki. Czy spotkaliście się z sytuacją, że człowiek robi to, co jest zgodne z jego naturą, co lubi, a nikt go nie rozumie, ani w szkole, ani domu, ani w pracy, ani na uczelni? Robi to co czuje, a jest za to karcony. Na przykład jest wykształcony, ale jest zmuszony sprzedawać ogórki na targu, albo gwoździe w magazynie. Bo za tę pracę lepiej płacą niż za jego naukowe osiągnięcia na uczelni. Nie, lepiej jest postępować zgodnie z własną naturą nawet niedoskonale, gdyż podążanie cudzą ścieżką jest niebezpieczne.
Kryszna mówi do Ardżuny: Nawet wielcy mędrcy skłonni są postępować zgodnie z własną naturą. Co dałoby w przypadku Ardżuny powściąganie własnej natury? To jest niepotrzebne. Ardżuna chciał uciec do lasu. Kryszna mówi: Osobiście cię proszę, jesteś wojownikiem, powinieneś walczyć. Jest odpowiedni czas na to, sytuacja tego wymaga, społeczeństwo tego oczekuje. Ardżuna przekonywał: Jestem duchową żywą istotą, nie jestem tym ciałem. Kryszna ciągle nalegał: Nie działaj przeciw swojej naturze. Po co chcesz iść do tego lasu? Już tam byłeś. Nie masz już tam co robić. Wyczerpałeś już wszystkie eksperymenty. Co dzień kogoś innego łapałeś, pozabijałeś kilka demonów, zerwałeś już wszystkie lotosy dla Draupadi. Teraz jest czas na walkę. Każdy z nasz ma swoją osobistą naturę. Kiedy działamy zgodnie z nią manifestuje się pewna bardzo interesująca rzecz. W tym momencie możemy dociec, co tak naprawdę Kryszna od nas oczekuje.
Kryszna mówi: Jeśli postąpisz po swojemu, to tak naprawdę zrobisz to, o co ja cię prosiłem. Kryszna zna naszą naturę i nigdy nie poprosi nas, abyśmy zrobili coś co jest sprzeczne z nią. Dlatego nie ma potrzeby zbyt mocno wystawiać na próby naszą naturę. Ten proces nazywa się liberalna droga rozwoju duchowego. Kryszna mówi w Bhagavad Gicie, ten kto działa w zgodzie w własną naturą, ten nigdy nie padnie ofiarą grzechu. Jeśli działamy naturalnie nawet posiadając pewne niedoskonałości i wady, pamiętając iż Kryszna jest stwórcą również naszej natury, wtedy nasze działanie będzie zgodne z planem Kryszny. Mysz żywi się pszenicą a kot łowi myszy. Pies goni kota, a wilk poluje na psa. Tygrys próbuje złapać wilka, a myśliwy chce ustrzelić lwa. To jest naturalne. Interesujące, że zwierzęta działają zgodnie z własną naturą z woli paramatmy. U człowieka jest inaczej, istnieje pewnego rodzaju blokada i dlatego musimy angażować się w duchową praktykę, intonować Mahamantrę, aby zrozumieć wolę Boga. Kolejna kwestia dotyczy tego, że bhaktowie czasami wstydzą się przejawiać własną naturę. Kryszna mówi: Nie. Na cóż się zda tłumienie własnej natury? Na początku pojawia się strach.
Prabhupada mówi: Pozostań samym sobą, po prostu dodaj Krysznę do swojego życia. Zróbcie tak. Kolejna kwestia. Istnieje pojęcie grzechu. Jest to opisane w chrześcijańskiej tradycji, w wedyjskiej też się z tym spotkaliście?Zostaliśmy wystraszeni różnego rodzaju grzechami i nie jesteśmy w stanie działać w naturalny dla siebie sposób. Ukrywamy coś. Pewien mój znajomy opowiadał, że przez pierwsze 10 lat w Świadomości Kryszny jadł kiełbasę. Nie mógł się do tego nikomu przyznać. Mówił: Nie mogłem jej trzymać w lodówce, bo wszyscy by zobaczyli, więc trzymałem ją pod poduszką. Czasami ją podjadałem. Potem to się skończyło. Przyszedł taki moment, że przestałem. Wielcy waisznawowie opisują największą pomyłkę, największą wadę Arjuny - nienawiść do grzechu. Nienawiść pozostanie zawsze nienawiścią. Z nienawiści miłosci nigdy się nie uzyska. Nienawiść nie jest boską cechą. Rozważmy teraz pojęcie grzechu. W różnych religiach istnieje na ten temat wiele stereotypów.
W Bhagavad Gicie osiemnasty rozdział jest bardzo interesujący, nosi nazwę Doskonałość Wyrzeczenia. Jest tam opisane jak wyjść spod wpływu materii. Kryszna opisuje: Istnieje pięć części składowych. Pierwszy-dusza (atma). Drugi-ciało, zarówno fizyczne jak i subtelne. Trzeci: świadomość, czyli w tym przypadku nasze postrzeganie tego świata, jeden tak go postrzega, drugi inaczej. Czwarty-działanie. I piąty-paramatma, Pan przebywający w naszym sercu. W ślad za wszystkimi acaryami, Śrila Prabhupada mówi, że najważniejsza jest paramatma. We wszystkich działaniach On jest głównym sprawcą. Człowiek w gunie dobroci zna wszystkie te 5 aspektów, w tym również paramatmę. Widzi siebie- kim jest, czyli na przykład, że czuje się dzieckiem. Widzi swoje ciało np. czuje się zdrowy. Widzi siebie jako postrzegającego ale też jako działającego. Widzi też paramatmę. To jest guna dobroci. Co będzie w pasji? Też może widzieć duszę. Hipnotyczne regresje mogą ubierać w różne ciała jego duszę. Ciało naturalnie też zna, istnieje bogata wiedza o anatomii, fizjologii, a także o psychologii. Psychologia potrafi opisywać zarówno uczucia jak i działania.
Jedyne, czego nie da się poznać w pasji to paramatmy. Ludzie w pasji jej nie widzą. Oni widzą wszystko za wyjątkiem Boga. Pasja. Nawet duszę można postrzegać, jednak Boga nie. Bardzo interesująca rzecz. Śrila Prabhupada często cytował tekst z szóstego rozdziału Bhagavad Gity: Ten kto widzi wszystko jako związane ze Mną, Mnie we wszystkim, ten nigdy Mnie nie utraci i Ja nie utracę jego. Pozostanie kontakt. Uczniowie Śrila Prabhupady wspominali, że kiedy Prabhupada odchodził, leżał na łóżku we Vrindavan. Wokół stali waisznawowie, dziesiątki waisznawów i starali się dotykać ciała Prabhupady. Każdy trzymał jakąś część ciała Prabhupady. Bhaktowie intonowali kirtan. Prithu Prabhu mówi, że dotykał stopy Prabhupady. Była chłodna i opuchnięta. W pewnym momencie Prabhupada przestał oddychać. Stało się jasne, że odszedł. Wszyscy patrzyliśmy uważnie, aby upewnić się i w tym momencie Prabhupada wziął oddech. Zobaczyliśmy, że jeszcze nie odszedł! Wrócił. Powiedział: Widzieć Krysznę we wszystkim i wszystko związane z Kryszną to jest świadomość Kryszny. I odszedł. To była ostatnia instrukcja Prabhupady. Kryszna mówi: Ten, kto widzi Mnie we wszystkim i wszystko w związku ze Mną, nigdy Mnie nie utraci, ani Ja nie tracę jego.
Tłumaczyła: Mukhara d.d.