Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej       

Hare Kryszna

ISKCON

uniwersalna duchowość

rozwój duchowy

bhakti-joga

joga

Bóg

religia

mantra

reinkarnacja

Kriszna

Krishna

Rama

Hare

Kryszna

hinduizm

krysznowcy

karma

Indie

Gaura

India

wyznawcy Kryszny

Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny

Bhagavad-Gita

Śrimad Bhagavatam

Festiwal Indii

Woodstock

Pokojowa Wioska Kryszny

vaisnava

waisznawa

waisznawizm

wajsznawa

wajsznawizm

religie wschodu

filozofia wschodu

duchowość

astrologia wedyjska

jyotish

przepisy wegetariańskie

kuchnia wegetariańska

joga

dezinformacja ruchów katolickich

serwis

portal

astrologia wedyjska

taniec indyjski

kalendarz księżycowy

muzyka indyjska

dharma

ayurweda

ayurveda

książki Prabhupada

nama-hatta

mantry

przepisy wegetariańskie

świątynia

festiwal

sekta

sekty

 
 
 
 
 
 
 
logowanie
rejestracja
regulamin strony
 
 
 
 
   Autor: Ravindra Svarupa Dasa
dodał: admin    opublikowano: 2016-09-14    przeczytano: 680
kategoria: Filozofia
podkategoria: Filozofia
 
Powrót >>>     
 
Celibat - Wyrafinowana tortura, czy też "tak dla Boga"?
 

z tomu: Endless Love. Collected Essays 1978-83, str. 1-7.


Wizyta papieża Jana Pawła II w Ameryce ostatniej jesieni zostanie prawdopodobnie zapamiętana z powodu uderzającego kontrastu pomiędzy dojmującym entuzjazmem, który wzbudziła jego postać i zdecydowanym brakiem zainteresowania dla tego, co miał on do powiedzenia. Wśród tych niepopularnych wypowiedzi papieża znalazła się też kwestia jego nieustępliwości dotycząca zachowania przez księży celibatu. Wieczorem trzeciego października podkreślił raz jeszcze swoją pozycję przed publicznością kleryków Seminarium św. Karola Borromeo, kompleksu okazałych budowli z wielkich szarych bloków granitu, gdzie to Diecezja Filadelfii kształci swych księży. Wizyta papieża w tym miejscu interesowała mnie szczególnie, ponieważ parę lat wcześniej sam przemawiałem do kleryków św. Karola – na ten sam nawet temat. 

Jest to rzadkie, ale nie dziwne, by papież mówił do amerykańskich kleryków, ale to, że wielbiciel Hare Kryszna to robi, jest być może i rzadkie i dziwne. Papież nie miał do powiedzenia niczego nieoczekiwanego. Podkreślił on pełne oddanie, jakiego wymaga życie księdza, naglił do modlitwy „by trwać w stanie nieustannego sięgania ku Bogu” i wychwalał celibat księży jako „zdecydowany gest ich życia, by potwierdzić totalność swego ‘tak’, które dali Bogu”. Oczywiście został przyjęty entuzjastycznie, a klerycy byli ponoć ‘urzeczeni’ jego przemową. Mój własny odbiór cechowała większa rezerwa, choć był on pełen szacunku. Ale interesującym jest, że papież nie usłyszał prostestów wobec celibatu, które usłyszałem ja – członek ‘innej religii’. 

Zostałem zaproszony, by wygłosić wykład na temat objawienia. Około pięćdziesięciu mężczyzn w czerni zapełniło salę wykładową, kiedy przybyłem. Rozważnie przemyślałem, co chcę powiedzieć: musi być dla nich jasne, że nie mam żadnej sekcarskiej nowiny dla nich. Mogłem mówić o ogólnych zasadach religii, które powinny tak bardzo odnosić się do ich religii, jak i do mojej własnej. 
A znałem niektóre z ich problemów. Wiedziałem, że Kościół tracił księży na potęgę i że istniało poruszenie wśród kleru dotyczące żonatego kapłaństwa. W rzeczy samej widziałem niektóre z tych niepokojów z bardzo bliska: podczas studiów religioznawstwa na Uniwersytecie Temple, obserwowałem, jak jeden katolik po drugim rezygnował ze swych ślubów, by podjąć świeckie życie. Część z nich się ożeniła, część wylądowała na ulicy. 

Napisałem mantrę Hare Krsna na tablicy i wyjaśniłem słuchaczom, że jest to jednocześnie modlitwa i jej spełnienie. Jako modlitwa błaga boską energię, żeby połączyła nas z Bogiem poprzez służbę dla Niego, a w tym samym czasie jest tym połączeniem, ponieważ poprzez intonowanie wchodzimy w bezpośredni kontakt z Bogiem dzięki Jego boskim Imionom (osoba Kryszny i „Kryszna” – dźwięk – nie są od siebie różni). Następnie nauczyłem tych kleryków poprawnie wymawiać mantrę i poprosiłem, by intonowali wraz ze mną na sposób wołania i odpowiedzi. I wtedy, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu odbyliśmy piękny kirtan, jako że pięćdzieśiąt mocnych głosów intonowało mantrę Hare Kryszna wraz ze mną. Po latach praktyki w wykładaniu potrafiłem bez mała każdą publiczność poderwać do intonowania, ale to intonowanie było niezwykłe; to intonowanie było prężne, uduchowione, bez sekciarskiego oporu, którego się obawiałem. Było żywe. To z pewnością nie byli zwykli mężczyźni. 

Po kirtanie rozpocząłem wyjaśnienie, w jaki sposób intonowanie było związane z tematem objawienia. Objawienie jest bowiem dwustronne: istnieje dawca i biorca, i wtedy biorca staje się dawcą dla innego biorcy, na przemian. W sanskrycie proces ten nosi nazwę parampara, albo sukcesja uczniów. Skoro Wszech-Doskonały objawia Siebie w doskonały sposób, Jego objawienie musi zostać przekazane bez żadnej zmiany lub poprawki. Ażeby boskie objawienie było pełne mocy, musi zostać przechowane w niezmieniony sposób w całej swej pierwotnej jedności. 

Jak to jest możliwe? Pierwotny dawca, Bóg, może być nieomylny, ale biorca jest aż nazbyt omylny. I teraz, jak już wspomniałem, musimy zrozumieć, że boskie objawienie nie jest jedynie zbiorem aforyzmów, nie jest jedynie wyłożoną prawdą. Zapamiętywanie i przekaz pamięciowy są funkcją podobną maszynie, która sama w sobie nie wystarczy, by przekazać objawienie. Objawienie Boga – Jego słowo – podobnie jak Jego Imiona w mantrze, jest absolutne i z tego względu Bóg jest dany w swoim słowie, w swoim Objawieniu. Z tego względu słowo Boga posiada bardzo konkretną moc. Podobnie jak gdy antybiotyk o silnym działaniu zostanie wstrzyknięty do krwioobiegu, niszczy wszelkie ogniska infekcji, tak też słowo Boga, wstrzyknięte do ucha w pełni oddanego odbiorcy, niszczy jego wszelką materialną skazę, i zostaje on przemieniony w odpowiedni zbiornik, w dziewicze, przeźroczyste medium. Taka osoba nie tylko mówi słowo Boże; ona żyje nim, i żyjąc nim staje się słowem wcielonym. 

Tym samym moc boskiego objawienia ukazuje się poprzez wielbicieli, którzy są żywym przykłądem oczyszczającej mocy Boga. Słowo, które znajduje się w relacji z Bogiem, może być odebrane takim, jakie jest, jedynie od tych osób, które są z Nim związane. Oni są życiem, w których żyje litera. Boskie objawienie staje się martwą literą, jak prawo bez rządu, jeśli nie ma czystych wielbicieli, którzy żyją życiem litery. Aż do tego momentu miałem ich pełną uwagę. Teraz zacząłem opowiadać o czterech zasadach regulujących, które są absolutnie konieczne, gdy ktoś chce przekazywać boskie objawienie w nietknięty sposób. Wyliczałem: powstrzymanie się od jedzenia mięsa, wstrzemięźliwość dotycząca (nielegalnego) seksu, rezygnacja z wszelkich środków odurzających i powstrzymanie się od hazardu – i widziałem, że tracę swą publiczność. Szuranie butami, wędrówka oczu... i wtedy monsignore, ich nauczyciel, zapowiedział, że czas na krótką przerwę. 

Usiadłem z nim. Chciałem porozmawiać z nim o jedzeniu mięsa, ale zanim mogłem rozpocząć mój wywód, dlaczego chrześcijanin powinien powstrzymać się od rzezi zwierząt, on zaczął swój wywód, dlaczego chrześćijanin może pozwolić sobie na alkohol. To nie był pomyślny znak, mówiąc oględnie, i kiedy tylko rozpocząłem drugą częśc mojego wykładu, byłem już nieco mniej optymistyczny, jeśli chodzi o duchowe możliwości tych wspaniałych intonujących. Ten monsignore był, bądź co bądź, ich nauczycielem. 

Drugą część wykładu spędziłem na wyjaśnianiu tej duchowej zasady, że możliwym jest uwolnienie się od materialnych czynności zmysłów nie poprzez ścisłą wstrzemięźliwość lub też jałowe negowanie, ale jedynie poprzez obdarzenie zmysłów wyższym zadaniem w służbie Boga. Pierwszą powinnością jest kontrola języka, wyjaśniłem; jedynie wtedy inne zmysły (łącznie z genitaliami) mogą być kontrolowane. W ruchu Hare Kryszna, opowiadałem im, kontrolujemy język dzięki intonowaniu mantry Hare Kryszna i dyskutowaniu trascendentalnych czyności Pana i Jego wielbicieli, i jemy jedynie święty pokarm zwany prasada (łaska Boga), który jest uświęcony, jako że został wpierw ofiarowany Bogu. Podobnie oczy, uszy, nos, dłonie i nogi są kontrolowane duchowymi zajęciami w boskiej służbie. Nasze zmysły nie są uciemiężone tymi zadaniami; raczej zostają one oczyszczone poprzez przebywanie w bezpośrednim towarzystwie Boga dzięki aktywnej służbie. I tym sposobem nasz umysł, centrum zmysłów, staje się umocniony w nieustannym pamiętaniu o Panu i takie wspomnienie stopniowo budzi naszą uśpioną miłość do Boga. Kiedy ta pierwotna miłość jest błędnie nakierowana, przyjmuje kształt materialnego pragnienia, żądzy. Z tego powodu, kiedy osiągniemy pierwotną duchową czystość, pragnienie materialne nie istnieje nawet w stanie stłumienia, skąd mogłoby wybuchnąć w każdej chwili; zostało ono raczej przemienione w swą pierwotną i naturalną formę, czystą miłość do Boga.
 
Odpowiedziałem na szereg pytań, w większości dotyczących poszczególnych praktyk wielbicieli Kryszny, podczas gdy wielka misa słodkich kulek (prasada), którą im przyniosłem, robiła swą rundę po sali. 

Kiedy spotkanie zostało zakończone, grupa kleryków została; wszyscy byli przyjaźnie nastawieni i dociekliwi i zaczęli zadawać mi pytania, głównie dotyczące czterech zasad regulujących. Spostrzegłem, że część z nich zapaliła papierosy. 
W toku naszej dyskusji, spytałem w końcu jednego z palaczy: 
– Czy naprawdę wydaje ci się niemożliwym rzucenie tego? – nie byłem przygotowany na jego odpowiedź; ani na jej gwałtowność. 

–Jeśli mógłbym zaprosić dziewczynę na sobotni wieczór – zawołał – zamiast siedzieć tutaj, chodząc po ścianach, nie musiałbym palić tego! – Pojawił się pomruk aprobaty. I ze zgorzknieniem i żalem zaczęli krytykować zasadę celibatu.
Ruch Świadomości Kryszny, ma, rzecz jasna, żonatych kapłanów. (Jestem jednym z nich). Ale powiedziałem im, że nawet małżeństwa ograniczają życie seksualne do jednego razu w miesiącu i to tylko wtedy, gdy starają się począć dziecko. (Naturalne metody planowania rodziny uznajemy także za rodzaj oszustwa). Jeden z ich powiedział, że brzmi to jeszcze gorzej niż celibat: na takich zasadach z całą pewnością nie chcieli także małżeństwa. 

Byłem przerażony ogromem seksualnej frustracji, której ci mężczyźni udzielili głosu. Zacząłem wtedy wypytywać o ich życie w seminarium i szybko stało się całkiem jasne, z jakiego powodu mają takie ogromne trudności. Po pierwsze mieli oni długie okresy czasu wolnego do swej dyspozycji. Następnie swobodnie czytali powieści i magazyny i nałogowo oglądali telewizję. Wszystkie te czynności z pewnością wzburzały ich zmysły. I nie było nic duchowego w tym, jak jedli. Służyło jedynie językowi i przywykli do picia piwa i palenia papierosów. To była ich niedola: mieli mnóstwo wolnego czasu, zmysły wystawione były na nieustanne bombardowanie podnietami materialnymi i na to wszystko – zostało im przykazane życie w celibacie!
Nikt nie mógłby zachować celibatu w takich warunkach. Poddani oni byli okrutnym i kunsztownym torturom. I wtedy przypomniałem sobie monsignora z jego pokrętnym syllogizmem:

– Cokolwiek Bóg stworzył, jest dobre. Bóg stworzył alkohol ... – (stworzył także arszenik, ale jednak nie przyjmujesz tego!) Rozgniewałem się. To była zbrodnia. Ci klerycy nie byli zwykłymi mężczyznami: oni chcieli, bardzo chcieli oddać swe życie Bogu. Ale nikt nie pokazywał im, jak. Żyli w sposób, który nieustannie wystawiał ich zmysły na wszelakie podniety, i przykazany został im celibat! Rzecz jasna nieustannie upadali i ciągle trudzili się pod wielkim ciężarem winy. Nie dziwne, że byli tak cyniczni, zgorzkniali i rozżaleni. Dziwiłem się, dlaczego nikt ich nie uczy. Nie znali choćby praktycznych podstaw życia duchowego. Byli zbrodniczo oszukiwani. 

Było to dla mnie bardzo frustrujące. Powiedziałem im, co mają robić – ale czy mogli za tym podążyć w kontekście Kościoła? Intonować Imiona Boga i tańczyć z Jego wielbicielami, jeść wystawne uczty Jego łaski, słuchać i czytać wciąż świeże opowieści o Jego działaniach i rozrywkach, które zapełniają tom za tomem, rozkoszować się ucztą dla oczu pod postacią Jego formy w świątyni... czy mogli wykonywać te wszystkie czynności? Ogarnęło mnie niezwykłe pragnienie, by natychmiast wziąć tych mężczyzn na ulice, by intonować. Wtedy – wiedziałem – byliby uratowani. Pragnęli oni czystego życia (rzadka potrzeba), pragnęli oddać się w pełni Bogu, pragnęli przezwyciężyć potężne „prawo ciała” – a ja wiedziałem, jak mogli to osiągnąć. 

Ale oni byli tutaj, cali w czerni. Gdy szliśmy długim korytarzem, zapytałem jednego z nich, czy jest tu jakaś duchowo zaawansowana osoba, za którą mógłby podążać. Wzruszył ramionami: 
Nie wiem – odwrócił się do kolegi – a co ty myślisz? 
Nie wiem – zapadła cisza na chwilę.
Hej! – zawołał nagle inny – a co ze świętym Joe? 
O tak! Święty Joe!

Zaczęli się śmiać. Moje przygnębienie się tylko pogłębiło. Szliśmy przez te wysokie, puste korytarze; nasze kroki odbijały się echem w pustce. 
Zatrzymaliśmy się u wejścia do kaplicy (tej samej, w której parę lat później miał przemawiać Papież). Chcieli, bym ją zobaczył. Byli z niej dumni. Ale była ona ogromna, ciemna i zimna. Marmurowe ściany o kolorze kości lśniły matowo. Była jak grobowiec. Przebiegł mnie dreszcz i bąknąłem coś uprzejmego. 
Zanim ich opuściłem, powiedziałem im, że nie przyszedłem krytykować ich religii. Ale gdy tak patrzyłem w ich twarze wciąż ze świeżymi śladami czystości ich wołania, nie mogłem nie myśleć o tym, że byli okrutnie zwodzeni. Także i teraz nie chcę krytykować ich religii, ale mogę jedynie zdać sprawozdanie z tego, że nie widziałem tam tej duchowej energii, którą wyzwala słowo Boże, gdy czyści wielbiciele żyją w zgodzie z Nim. 

Wraz z Janem Pawłem II przyszła nadzieja. Jest on młody, energiczny i – mówi się, że ma charyzmę. Ale znakiem odnowy nie będzie demonstracja uczuć, liczna publika, wiwaty i poklask. Znak odnowy pojawi się wtedy, gdy ci klerycy przyjmą swe śluby nie z goryczą i żalem, ale z radością, entuzjazmem i zaufaniem. 
Możesz nie wierzyć, że jest to możliwe, ale ja to widziałem. Dostąpiłem błogosławieństwa i dane mi było spotkać czystego wielbiciela Pana. Część z nas nie została oszukana. 


tł. Matylda Obryk.
 
Powrót >>>     
Udostępnij:
   
 
  komentarzy: 0     0   0  
 
Aby dodawać komentarz do artykułu musisz być zalogowany.
zaloguj.
 
 
 
OSTATNIE NA FORUM
Bhaktivinoda Ṭhākura i jogin
(25-06-2026 16:24:19)
 
Re: KUPIĘ Śrimad Bhagavatam, Canta 01-07
(22-05-2026 12:32:32)
 
Biblioteki Kryszny
(07-03-2026 12:15:45)
 
Prawo państwowe a religijne
(18-09-2025 13:58:24)
 
Re: Wedyjski Adam, Ewa, Jezus oraz Potop
(26-05-2025 18:24:54)
 
Re: Weganizm - satanizm?
(19-05-2025 11:26:40)
 
Re: Mleko
(15-05-2025 10:27:33)
 
 
LINKI
 
 
 
 
 
 
 
TAGI
Święte Imię   Kryszna Katha   Varnaśrama   Filozofia   Kryszna   Mahatma das   Krishna Kshetra Swami   Prawo karmy   Polityka   Monarchia   Homoseksualizm   Kobiety   Astrologia   Chrześcijaństwo   Aborcja   Trivikrama Swami   Prabhupada  
 
Copyright © 2016. All Rights Reserved.  Created by Future Project