Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej       

Hare Kryszna

ISKCON

uniwersalna duchowość

rozwój duchowy

bhakti-joga

joga

Bóg

religia

mantra

reinkarnacja

Kriszna

Krishna

Rama

Hare

Kryszna

hinduizm

krysznowcy

karma

Indie

Gaura

India

wyznawcy Kryszny

Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny

Bhagavad-Gita

Śrimad Bhagavatam

Festiwal Indii

Woodstock

Pokojowa Wioska Kryszny

vaisnava

waisznawa

waisznawizm

wajsznawa

wajsznawizm

religie wschodu

filozofia wschodu

duchowość

astrologia wedyjska

jyotish

przepisy wegetariańskie

kuchnia wegetariańska

joga

dezinformacja ruchów katolickich

serwis

portal

astrologia wedyjska

taniec indyjski

kalendarz księżycowy

muzyka indyjska

dharma

ayurweda

ayurveda

książki Prabhupada

nama-hatta

mantry

przepisy wegetariańskie

świątynia

festiwal

sekta

sekty

 
 
 
 
 
 
 
logowanie
rejestracja
regulamin strony
 
 
 
 
   Autor: Radhanatha Swami
dodał: admin    opublikowano: 2016-11-19    przeczytano: 2481
kategoria: WYKŁADY MISTRZÓW
podkategoria: Radhanatha Swami
 
Powrót >>>     
 
Najwyższa zasada religii
 


C.C. Madhya 10.9: Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy widząc nieszczęście innych żywych istot i jest szczęśliwy, gdy widzi je szczęśliwymi, wzniosłe osoby uważane za pobożne i łaskawe, uznają jego religijne zasady za niezniszczalne.


Objaśnienie A.C. Bhaktivedanty Swamiego Prabhupada: Człowiek podąża zazwyczaj za różnego rodzaju religijnymi zasadami lub wykonuje różne zawodowe obowiązki odpowiednio do ciała dostarczonego przez siły natury materialnej. Jednakże ten werset wyjaśnia czym są prawdziwe zasady religijne. Każdy powinien być nieszczęśliwy widząc niedolę innych i powinien być szczęśliwy, widząc że inni są szczęśliwi. Atmavat sarva-bhutesu: szczęście i niedolę innych należy odczuwać jak własną. W oparciu o tą ideę, została ustanowiona Buddyjska religijna zasada łagodności – ahimsah parama-dharmah. Czujemy ból, kiedy ktoś nas niepokoi. Dlatego nie powinniśmy sprawiać bólu innym żywym istotom. Jako, że misją Pana Buddhy było powstrzymanie niepotrzebnego zabijania zwierząt, nauczał On, że największą zasadą religijną jest brak przemocy.


Nie można zabijać zwierząt i być jednocześnie człowiekiem religijnym. Jest to największą hipokryzją. Jezus Chrystus powiedział, "Nie zabijaj", lecz mimo to obłudnicy utrzymują tysiące rzeźni, pozując jednocześnie na chrześcijan. Taka hipokryzja została w tym wersie potępiona. Osoba powinna być szczęśliwa widząc szczęście innych i być nieszczęśliwą z powodu nieszczęścia innych. Takiej zasady należy przestrzegać. Na nieszczęście, w obecnym momencie tzw. filantropi i humanitaryści popierają szczęście ludzkości kosztem życia biednych zwierząt. Nie to zostało tutaj polecone. Werset ten wyraźnie mówi, że współczucie należy okazywać wszystkim żywym istotom. Bez względu na to, czy są to ludzie, zwierzęta, drzewa czy rośliny, wszystkie żywe istoty są synami Najwyższej Osoby Boga. Pan Krsna mówi w Bhagavad-gicie:

"Należy wiedzieć, o synu Kunti, że wszystkie gatunki mogą zaistnieć poprzez narodziny w tej materialnej naturze i że Ja jestem ojcem dostarczającym nasienie." Różne formy tych żywych istot są jedynie ich zewnętrznym odzieniem. Każda żywa istota jest w rzeczywistości duszą, integralną cząstką Boga. Dlatego nie należy faworyzować wyłącznie jednego rodzaju żywych istot. Vaisnava widzi wszystkie żywe istoty jako integralne cząstki Boga. Jak Pan mówi w Bhagavad-gicie:

"Pokorny mędrzec, dzięki prawdziwej wiedzy, widzi jednakowo uczonego i łagodnego bramina, krowę, słonia, psa i osobę żywiącą się psim mięsem [pariasa]."

"Ten, kto jest usytuowany w taki transcendentalny sposób – od razu realizuje Najwyższego Brahmana i staje się w pełni radosnym. Nie rozpacza nigdy, ani niczego nie pragnie, jednakowo ustosunkowanym będąc do każdej żywej istoty. W tym stanie osiąga czystą służbę oddania dla Mnie." Dlatego Vaisnava jest prawdziwie doskonałą osobą, ponieważ rozpacza, kiedy widzi że inni są nieszczęśliwi, i odczuwa radość widząc szczęście innych. Vaisnava jest para-duhkha-duhkhi; jest zawsze nieszczęśliwy, kiedy widzi uwarunkowane dusze w nieszczęsnym stanie materializmu. Dlatego Vaisnava jest zawsze zajęty nauczaniem świadomości Krsny na całym świecie.



* * *

Radhanatha Swami
Radhanatha Swami

Radhanatha Swami: Dzisiejszego ranka czytamy Srimad Bhagavatam, VI Canto rozdział X zatytułowany „Bitwa pomiędzy półbogami, a Vritrasurą.” Tekst nr 9.


Ta szczególna narracja Sukadeva Goswamiego instruuje nas o wielu najbardziej esencjonalnych zasadach bhakti. Dowiadujemy się w jaki sposób Indra popełnił obrazę wobec swego Guru, wielkiego wielbiciela. To było zaledwie chwilowe aparadha. Gurudeva wszedł do sali, w której wielu półbogów oddawało szacunek i cześć Indrze.


Indra był na bardzo egzaltowanej pozycji. Z tego powodu nie czuł konieczności przerwania honorowej ceremonii, by ofiarować szacunek wielkiej duszy. Nie uczynił nic. Po prostu siedział, podczas gdy ceremonia trwała nadal. Brihaspati wiedział dokładnie jaka będzie tego reakcja. Jednak nic nie powiedział i natychmiast odszedł.


Indra jest vaisnavą. Jest bardzo uczony i potężny. Gdy wykonuje yajnę, Visnu pojawia się osobiście, przemawia i własnymi rękoma przyjmuje ofiarowanie. To nie jest zwyczajny bhakta. To bardzo potężny wielbiciel.


Sukadeva Goswami pragnie nas tutaj nauczyć jak niebezpieczna jest fałszywa duma. Gdy jesteśmy dumni, jesteśmy skłonni do popełniania obraz wobec innych. A wtedy, w konsekwencji pojawią się odpowiednie reakcje.


Po chwili Indra zrozumiał, że popełnił wielką pomyłkę. Ale było już za późno… Brihaspati odszedł. Wkrótce Indra stracił swoje moce. On i wszyscy półbogowie zostali zaatakowani przez Asurów i pozbawieni wszystkiego. Ucierpiał nie tylko Indra. Ponieważ był przywódcą, wszyscy półbogowie musieli cierpieć reakcje wraz z nim.


Znamy historię Romaharsana Suty... Był bezpośrednim uczniem Vyasadevy. Bardzo uczona osoba. Spośród wielu wielkich mędrców Naimisaranyi wybrano właśnie jego, by był mówcą i oświecił wszystkich. Gdy siedział na vyasasanie otrzymując honory, w chwili, gdy miał zacząć przemawiać pojawił się Balarama - oryginalny mistrz duchowy. Romaharsan nie powiedział wówczas nic negatywnego, po prostu pozostał na swoim miejscu. Balarama zrozumiał, że to była duma. Romaharsana chciał byś szanowany, ale nie był skory, by uszanować innych. Dlatego nie miał absolutnie żadnego prawa, by siedzieć na tym vyasasanie. Był oszustem.

Balaram zapytał: „Jesteś uczniem Vyasadevy? Pod jego okiem studiowałeś Vedy, Purany, wszystkie systemy filozoficzne? Nie posiadasz jednak dobrego charakteru. Jesteś dumny. Dlatego całe twoje niezmierzone wykształcenie jest niczym aktor zapamiętujący swoją rolę, przed wyjściem na scenę teatru. Nie ma w tym prawdziwości, tylko gra. Inkarnowałem do tego świata, by uwolnić go od takich dumnych oszustów jak ty.” Po czym źdźbłem trawy zakończył życie Romaharsana Suty, dając w ten sposób lekcję całemu światu. Bardzo ważną lekcję.


Widzimy, że w Srimad Bhagavatam ta sama lekcja powtarza się raz za razem. Nie powinniśmy być dumni. Nie powinniśmy obrażać innych słowami pełnych zawiści, czynami, ani nawet odrzuceniem, które jest formą obrazy przynoszącą największy smutek. A to właśnie uczynił Indra i Romaharsan Suta…

Największe problemy, najbardziej dotkliwe traumy w historii świata powodowane są obrazami wobec wielkich dusz… Pamiętacie jak urodzili się Hiranyakasipu i Hiranyaksa?


W czasie, gdy Kasyapa wykonywał medytacje, Aditi opanowało pożądanie. Zbliżyła się do niego pragnąc cielesnej przyjemności. Kasyapa powiedział wtedy: „To nie jest pomyślna chwila. To czas, w którym przechodzą Pan Siva i jego towarzysze. Jeśli zrobimy to teraz, będzie to obrazą wobec Pana Sivy.” Jednak ona była uparta, a on nie mógł jej odmówić… Po wszystkim Kasyapa powiedział: „Ponieważ obraziliśmy Pana Sivę narodzą się dwa wielkie demony. Hiranyaksa i Hiranyakasipu.”

A jaki był rezultatem ich narodzin na Ziemi wszyscy znamy…


Oczywiście tak, czy inaczej Jay i Vijay zostali przeklęci, by stać się demonami. Tak? Lecz to właśnie Pan zaaranżował wszystko w taki sposób, tak jak aranżuje wiele innych sytuacji. Zrobił to tylko po to, by pokazać światu jak ogromną katastrofę może wywołać obraza wobec wielkich dusz.

Tak więc półbogowie zbliżyli się do Visvarupy prosząc go o pomoc. Visvarupa dał im mantrę Narayana Kavaca, za pomocą której mogli podbić demonów.


Ale Visvarupa był bardzo specjalną osoba… Traktował wszystkich na równi. Co więcej miał powiązania rodzinne zarówno po stronie Asurów jak i Surów. Podczas yajny ofiarował oblacje, by dać siłę półbogom. Ale ponieważ życzył dobrze każdemu, nie mógł się powstrzymać od ofiarowania części z niej również i Asurom.


Nityananda Prabhu był nie tylko najbardziej łaskawym sługą Vaisnavów chroniąc ich, błogosławiąc i upełnomocniając. Był również życzliwy demonom takim jak Jagai i Madhai, mordercom brahminów jak i wielu innym. Vaisnava życzy dobrze każdemu…


Tak więc Visvarupa ofiarowywał te oblacje. Gdy Indra dowiedział się o tym, wpadł w szał i zabił go, człowieka, który tak wiele dla niego uczynił. Visvarupa uratował go, odzyskał jego własności i prawość… Mimo to Indra zabił go z powodu strachu i bycia niewdzięcznym. W konsekwencji spadła na niego straszliwa reakcja. Zostało to opisane z wielkimi szczegółami…
Gdy Tvasta, ojciec Visvarupy dowiedział się o tym, co uczynił Indra, w wielkim gniewie wykonał jagję (ofiarę ogniową). Stworzył w niej nieprzezwyciężoną, niepokonaną osobę, która miała zabić Indrę. Hare Krsna… W ten sposób urodził się Vitrasura.


Niefortunnie podczas yajny, Tvasta źle wymówił akcent w jednym słowie. Nie było to tak, ze wypowiedział źle całe słowo. Tylko jeden akcent… Zamiast wymówić długo jedną literę, wymówił ją krótko… Ta jeden mały błąd zmienił wszystko. Zamiast wroga Indry pojawił się wróg Indry… Może nie rozumiecie tej różnicy, ale Visnu zrozumiał ją bardzo dobrze.


W taki sposób pojawił się Vitrasura, którego przeznaczeniem była śmierć z rąk Indry. Znamy jego historię. Vitrasura jest wielkim Vaisnavą, paramahamsą. W poprzednim życiu, jako Maharaja Citraketu, przeszedł przez tak wiele cierpienia, niepokojów, przywiązań i niespełnionych oczekiwań… Ostatecznie jednak podporządkował się Panu.


Marzył o synu. W całym stworzeniu nie było nic, czego pragnął tak bardzo jak właśnie tego. Miał tyle królowych i żadna z nich nie mogła dać mu syna… Ostatecznie zbliżył się do wielkich risich błagając o błogosławieństwo posiadania potomka. Otrzymał je słysząc: „Ten syn będzie przyczyną zarówno wielkiego szczęścia jak i nieszczęścia.” Pomyślał wtedy: „Każdy syn jest źródłem szczęścia i nieszczęścia… W porządku, niech i tak będzie.”


Urodził mu się syn. Biorąc pod uwagę materialną platformę, był najszczęśliwszym człowiekiem. Nikt nie mógł być bardziej szczęśliwym od Citraketu. Był władcą, posiadał podległe królestwo, które kochało go. Miał wszystko. Piękne żony, zdrowie, młodość… Teraz, do tego wszystkiego miał jeszcze syna. Wspaniałe dziecko.


Prabhupada wyjaśnia jednak, że naturą tego świata jest zawiść. Z jej powodu przyszliśmy tutaj i z jej powodu tu pozostajemy. Ludzie posiadają w swoich sercach tyle zawiści… To właśnie zawiść utrzymuje nas w warunkach pełnych cierpienia.


Krsna powiedział Arjunie: „Możesz zrozumieć ten przekaz ponieważ nie ma w tobie zawiści.” To jest kwalifikacją. Nie bycie wielkim ascetą, który może porzucić jedzenie i spanie; nie dokładne zapamiętanie tysięcy slok; nie bycie zdolnym mówić w sposób, który całkowicie oczarowuje setki i tysiące ludzi; nie śpiewanie pięknych piosenek, z powodu których łzy płyną z oczu każdego, kto je słucha; nie dawanie wielkich datków, karmienie biednych, budowanie wspaniałych świątyń… Nie możesz zrozumieć Krsny robiąc to wszystko jeśli jest w tobie zawiść.


Krsna nie powiedział: „Możesz to zrozumieć ponieważ jesteś ksatryią, jesteś Pandu.” Nie. Powiedział: „Ponieważ nie ma w tobie zawiści. Dlatego, że jesteś moim przyjacielem i wielbicielem.”

Vitrasura był bardzo potężną osobą. Był ogromny. O walce z nim można spokojnie zapomnieć. W chwili, gdy półbogowie zobaczyli go, zostali pokonani. Zaledwie jedno spojrzenie sprawiło, że uciekli. A dokąd? Uciekli do Najwyższego Pana – Visnu.


To jest ważną zasadą. Tak wielu ludzi wielbi półbogów… Pisma objawione przekonują nas jednak raz za razem, że co prawda półbogowie mogą obdarzać pewnymi błogosławieństwami, jednak gdy są w niebezpieczeństwie, nie potrafią sobie pomóc. Nawet inni półbogowie nie są w stanie im pomóc. Wszyscy razem musze pędzić i w bezradności upaść do stóp Najwyższego Pana. Dlatego to właśnie On jest jedynym schronieniem.


Najwyższy Pan woli okazywać łaskę poprzez swoich wielbicieli. Półbogowie, widząc wynurzającą się z oceanu mleka truciznę, zbliżyli się do Visnu, który powiedział im: „Idźcie do Pana Sivy. On wam pomoże”.

Podobnie tutaj, wszyscy udali się do Visnu, który odparł: „Idźcie do Dadiciego. On jest bardzo potężny. Powinniście poprosić go, by oddał wam swoje ciało i kości do stworzenia broni, która zabije Vritrasurę.”

Półbogowie nie zastanawiali się nad tym dwa razy. Udali się wprost do Dadiciego. Zaczęli wychwalać go, że jest taki pobożny, tak życzliwy, tak wspaniały i następnie powiedzieli: „Prosimy, daj nam swoje ciało i kości, byśmy mogli odzyskać naszą pozycję.” Hare Krsna.


Dadici, wielki Vaisnava, pragnąc usłyszeć chwały prawdziwych zasad religijnych powiedział to, co w tej sytuacji powiedziałby każdy: „Prosicie mnie, bym umarł dla was?” 


Faktem jest, że półbogowie zbliżyli się do niego mówiąc: „Dadici, jesteśmy przywiązani do naszych ciał…” Może tego tak nie powiedzieli, ale czytając pomiędzy wierszami można było łatwo to zrozumieć. „Jesteśmy przywiązani do naszych ciał, pozycji, własności i całego zadowalania zmysłów, które przychodzi razem z tym. Robimy jednak to wszystko w służbie dla Pana… Dlatego powinieneś być skłonny umrzeć, byśmy byli szczęśliwi.”


Dadici powiedział: „To, o co prosicie jest bardzo trudne. Nikt nie jest w stanie tego uczynić. Każdy wie, czym jest śmierć. Śmierć jest potworna. Ciało podlega wielkiemu, nie możliwemu do zniesienia bólowi. W tym momencie dusza nie jest już w stanie dłużej znieść przebywania w tym ciele. Najgorszym cierpieniem jest chwila śmierci. Tak wiele bólu… A poza tym, to ciało jest tak drogie. Porzucić je? Jest źródłem szczęścia… Ludzie są w stanie pozbyć się całej swoje posiadłości, wszystkiego, by tylko utrzymać to ciało, które jest tak bardzo drogie duszy. Tego właśnie pragniecie ode mnie? To jest bardzo trudne…”


Półbogowie byli bardzo przestraszeni. Nie wiedząc co robić zaczęli myśleć: „Odmawia nam… A przecież jest naszą jedyną nadzieją…” Dlatego postanowili go nauczać. Robili to bardzo fachowo. „Jeśli ktoś jest prawdziwie pobożną osobą, jest gotowy umrzeć dla innych. Wiesz o tym przecież. Wielka dusza jest gotowa umrzeć za innych. Czego nie uczyniłaby taka osoba dla dobra innych? Pobożne osoby takie jak ty, których czynności są godne pochwały, są bardzo życzliwi wobec ludzi. Czego taka pobożna dusza nie może dać dla korzyści innych? Mogą ofiarować wszystko, włączając w to swoje ciało. Ci, którzy są zbyt skupieni na sobie mogą żebrać od innych… Czynią to nie wiedząc jednak, że ich prośba sprawi ból osobie, którą proszą o jałmużnę. Z kolei osoba ta nie wie, ile bólu sprawi żebrakom, gdy nie dostaną tego, o co proszą.”


Zatem podali dwa przykłady: żebraka oraz osoby, która temu żebrakowi coś daje… Jeśli nie jesteśmy pobożni, nie jesteśmy świadomi w jakim stopniu nasze czyny będą przyczyną bólu i cierpienia dla innych. Dlatego też wielkie osobistości, które posiadają taką świadomość, żyją dla innych. 

Wielki Dadici słysząc to był bardzo szczęśliwy. Powiedział: „Tak… Tylko się z wami droczyłem. Tylko was testowałem. Pragnąłem to zobaczyć i usłyszeć... O półbogowie, ten kto nie ma współczucia dla ludzkości w jej cierpieniu i nie poświęca tymczasowego ciała dla wyższego celu zasad religijnych i wiecznej chwały, jest z pewnością żałosny, nawet w oczach nieruchomych rzeczy.”

Dzisiejszy werset brzmi: „Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy widząc nieszczęście innych żywych istot i jest szczęśliwy, gdy widzi je szczęśliwymi, wzniosłe osoby uważane za pobożne i łaskawe, uznają jego religijne zasady za niezniszczalne.”



Teraz zaczniemy nasz dzisiejszy wykład. Powyższe wprowadzenie jest bardzo istotne, byśmy mogli zrozumieć o co tutaj w ogóle chodzi. Dadici zamierza oddać swe życie i wyjaśnia powód dlaczego zamierza to zrobić. W rzeczywistości nie był zobowiązany, by to uczynić. Robi to wyłącznie ze współczucia…

Oddaje swoje ciało Indrze, osobie, która ze strachu przed utratą swej siedziby, zabiła własnego Guru – Visvarupę. Ale niech tak będzie… To, co robią inni nigdy nie wpływa na czyny wielkiej osobistości. „Wielka osobistość zawsze podąża śladami wielkich dusz.” To jest bardzo ważne. W dzisiejszym świecie widzimy ludzi, którzy odnieśli niewiarygodny sukces. Są sławni, piękni, mają tak wiele bogactwa, tak wiele udogodnień do cieszenia się życiem, czy nawet do dania go w jałmużnie. Są gloryfikowanie w czasopismach, gazetach, kinach, telewizji, poprzez plotki ludzi na całym świecie. I nawet nasi przyjaciele i krewni gloryfikują tą egoistyczną drogę życia. Jak nie być przez to dotkniętym?


Bycie prawdziwym wielbicielem oznacza stać pod prąd popularnej opinii i przykładu jaki daje cały świat. Ludzie będą nas ganić i krytykować… Ma to miejsce nawet pomiędzy wielbicielami… Jeśli naprawdę starasz się praktykować czystą służbę oddania, czasami nawet wielbiciele zaczną cię ostrzegać: „Nie, nie, nie. Nie tak. To zbyt wiele, zbyt wiele…” Ale jeśli pragniemy osiągnąć świadomość Krsny, musimy podążać za wielkimi duszami.


Na ścieżce Dharmy, nawet pośród vaisnavów, jakaś wielka osobistość upada i ponownie angażuje się w światowe materialistyczne czynności. Zdarza się to raz za razem. Zawsze się zdarzało… Czasami widzimy, że gdy żeni się senior brahmacarin, nagle ustawia się cała kolejka do tablicy małżeńskiej. „Jeśli on nie dał rady, jak nam może się udać?” Jest niemalże tradycją, że za każdym razem, gdy żeni się senior brahmacarin, wielu innych brahmacarinów myśli: „Jeśli on się ożenił, zrobię to i ja.”


A grihastowie? Są grihastowie, którzy byli sanyasinami… Jeśli ktoś zmienia zdanie co do aśramu, albo upada ze swej pozycji służby oddania, tendencją jest, że inni zaczynają myśleć: „Jeśli on lub ona nie potrafiła tego zrobić, ja tym bardziej nie dam rady. Lepiej przyjmę ścieżkę najmniejszego oporu…” Ale nie to jest sposobem, w jaki możemy uczynić postęp. Musimy raczej skupić się na osobach, które podążają, a nie na tych, którzy nie są w stanie tego robić.


Prawdziwym brahmacarinem nie jest ktoś, kto pozostaje nim, jeśli nikt inny nie opuszcza asramu… Jeśli inny brahmacarin odejdzie i jest w tobie silna tendencja, by uczynić to samo – nie jesteś brahmacarinem. Prawdziwy brahmacarin nie zwraca na to uwagi. Podążamy śladami Sześciu Goswamich. Podążamy za tymi, którzy podążają, a nie za tymi, którzy tego nie robią.

Dla brahmacarina, opuszczenie asramu i małżeństwo jest z pewnością rzeczą chwalebną i godną poważania, jeśli zrobi to w szanowany i honorowy sposób. Celebrujemy wtedy wszystko, co uczynił dla aśramu w czasie swojej pełnej dedykacji i poświęcenia…


Istnieją dwa rodzaje sukcesu w aśramie brahmacarii. Pierwszy polega na tym, że brahmacarini są bardzo dobrze szkoleni, wykonują ogromną nie motywowaną służbę, a następnie wchodzą do aśramu grihasta, by być przykładnym grihastą. To jest sukces aśramu brahmacarii. Drugi rodzaj polega na tym, że brahmacarini pozostają w przykładny sposób brahmacarinami przez całe swoje życie. To jest również sukces tego aśramu.


Jeśli pragniesz pozostać brahmacarinem… Musisz być transcendentalnym w stosunku do tych, którzy nimi nie są.


Gdy byłem brahmacarinem ludzie mówili o tym, jak pełen wyrzeczeń jest ten aśram. Faktem jest, że od momentu, w którym się przyłączyłem do tego aśramu przez pierwsze kilka lat, dosłownie każdy brahmacarin albo się ożenił, albo opuścił świadomość Krsny. Kto jednak pozostał? Prabhupada, Sześciu Goswamich, Bhaktisidhanta Sarasvati Thakur… Jeśli nie skupisz swojego umysłu na nich, nie przeżyjesz.

W świadomości Krsny musimy skupić umysł na ideale i na tych, którzy za tym ideałem podążają. Czasami nawet ci, którzy szczerze podążają, przestają… A my przyjęliśmy w nich schronienie…. W tym momencie, musimy po prostu szukać schronienia tych, którzy nadal za tym ideałem podążają. Jeśli tak uczynimy, oznacza to, że jesteśmy prawdziwie szczerzy. Nie mówię wyłącznie o jednym aśramie. Mówię o praktyce świadomości Krsny. To jest niezbędne.


Zatem Dadici nie zamierza pójść w ślady wszystkich otaczających go półbogów, którzy są karma misra, czy też jnana misra bhaktami. Jego otoczenie składało się wyłącznie z tego typu osób… Jest gotowy oddać swoje życie dla ich dobra, ponieważ podąża śladami wielkich dusz. Dlatego Pan Caitanya Mahaprabhu nauczał nas: „Nie zrozumiesz czym jest Krsna i miłość Krsny poprzez studiowanie Ved, wyrzeczenia, czy rozdawanie jałmużny. Jedyny sposób, w który możesz to zrozumieć polega na studiowaniu życia wielkich dusz i podążaniu ich śladami. To jest ścieżka doskonałości.”

Studiowanie Srimad Bhagavatam jest esencjonalne. A czym jest Srimad Bhagavatam? To historia wielkich dusz. To nie tylko filozofia… Co prawda znajduje się tam, ale jest zamanifestowana w życiach Druhvy, Prahlada, Ambarisa, Rantidevy, Pracetów, Sukadeva Goswamiego, Pariksita Maharaja, Pandavów, gopi, Uddhavy… Jest tam bardzo wiele przykładów opisujących jak żyją wielkie dusze.

Przekonujemy się, że wielkie dusze niemalże w każdej sytuacji napotykają na swej drodze trudności nie do pokonania. Nigdy jednak nie porzucają swych zasad. Pokusy, ataki, przeciwności… Jeśli zboczymy z naszej ścieżki możemy zyskać tak wiele. Jeśli tego nie zrobimy możemy stracić wszystko…

To właśnie odnajdujemy w życiach tych wielkich dusz. Nie tylko w Srimad Bhagavatam, ale w całej historii vaisnava. Jednak jedyne, co biorą wówczas pod uwagę jest to, co najbardziej zadowoli Krsnę. Zatem potrzebujemy żywych i historycznych przykładów…


Tak. Dadici jest gotowy porzucić swoje ciało. Nie tylko mówi o tym, ale zamierza to uczynić. Zrobi to na kolejnych stronach Srimad Bhagavatam.


W znaczeniu do tego wersetu Srila Prabhupada podkreśla słowa wypowiedziane przez Dadiciego. „Prawdziwymi zasadami religii, podstawą i fundamentem prawdziwej religii jest nastrój, w którym nieszczęście innej osoby jest naszym nieszczęściem, a szczęście innej osoby jest naszym szczęściem.” To jest pobożność. Z tej pozycji możemy wznieść się ponad siły natury materialnej.

Srila Prabhupada cytuje: „Wielbiciel nie jest stronniczy. W stopniu, w jakim kochamy Boga, miłość ta będzie manifestowała się wobec wszystkich żywych istot poprzez uczucie i realizację współczucia.” To jest testem naszej miłości Boga. Kochamy w stopniu, jakim jesteśmy współczujący wobec wszystkich żywych istot.

Krsna przebywa jednakowo w sercach każdej żywej istoty. Z kolei każda żywa istota jest na równi fragmentaryczną cząstką Krsny…


Z perspektywy materialnego uwarunkowania, humanitaryzm można uważać za doskonały z powodu poświęcenia, jakie ktoś jest gotowy ponieść dla innego człowieka. Ale możemy przekonać się, że jeśli ktoś rzeczywiście posiada związek z Bogiem, uważa zwierzęta, a nawet nieruchome obiekty za cząstki Krsny, tak jak uważa człowieka za cząstkę Boga. Różnica leży wyłącznie w większym stopniu karmicznego zdegradowania. Dlatego wielbiciel czuje współczucie dla każdej żywej istoty. W stopniu jakim rozwija się w nas miłość Boga, rośnie nasza miłość do innych żywych istot.

Srila Prabhupada cytuje: „To jest fundamentem religii. Współczucie jest uniwersalną zasadą religii.”

Pan Budda jest avatarem Boga. Specyficznym celem Jego zstąpienia do tego świata było zakrzewienie współczucia nie tylko wobec ludzi, ale również do zwierząt. Ahimsa, brak przemocy…

Srila Prabhupada tak bardzo podkreślał ochronę krów. Nie traktował tego jako rytuał, ale czynił to z powodu prawdziwej troski dla tych zwierząt, z powodu miłości do ich dusz. Poprzez ochronę krów pragnął nauczyć ducha współczucia do niższych stworzeń, uczucia które rozprzestrzeni się na wszystkie żywe istoty.


Jeśli zrozumiesz istotę ochrony krów, musisz stać się współczującym dla każdej żywej istoty. Współczucie nie kończy się na krowach… Nawet pomimo tego, że krowa jest najważniejszym pośród zwierząt, ponieważ jest najbardziej droga Krsnie, i dlatego, że dostarcza najwięcej służby dla ludzkiego społeczeństwa. W chwili, gdy zrozumiesz istotę współczucia do zwierzęcia, rozszerzysz je na inne żywe istoty.


Zasada bycia skłonnym do poświęcenia się dla innych… Prabhupada wyjaśnia: „To jest nasza parampara.” Pan Sri Caitanya Mahaprabhu miał piękną, czystą, wierną i bardzo młodą żonę. Miał matkę, która była wdową. Był jej jedynym synem. Jej życiem i duszą było jego szczęście. Kto mógłby porzucić przyjemności, wygody, bezpieczeństwo takiej kochającej żony i matki. Niemożliwe…

O ile się orientuję, praktycznie każdy kto przyjął sannyasę, może są od tego jakieś wyjątki, był bardzo sfrustrowany swoim małżeństwem. Nie ważne, czy był młody, czy też stary w pewnym momencie życia zaczął myśleć: „Nie za wiele już tutaj pozostało... Znikam stąd.” To jest w porządku… Oczywiście istnieje również wyższa przyczyna...

Ale Caitanya Mahaprabhu był w najbardziej szczęśliwym otoczeniu. Miał tylu przyjaciół… Nie tylko porzucił rodzinę, porzucił również Navadvip. Porzucił Srivasangam, gdzie bez przerwy odbywały się Hari katha, Hari kirtan w towarzystwie vaisnavów. Opuścił pełne miłości objęcia Srivasa i Adveyity, Gadadhara, Haridasa… Kto mógłby porzucić to wszystko?


Przyjął sannyasę wyłącznie z jednego powodu… By okazać współczucie bardzo, bardzo upadłym i pełnym zawiści duszom. Jego śladami podążało Sześciu Goswamich. Prabhupada wyjaśnia, że wcześniej byli szefami rządu, premierami. I nie tylko to! Byli Zamindarami posiadając ogromne obszary ziemi. Byli miliarderami, mieli wspaniałe płace, kochające rodziny, moc, młodość, piękno, wiedzę… Posiadali wszystko! Obecnie, na całej planecie nie ma nikogo, kto mógłby równać się z pozycją Rupy i Sanatana.


Wszystko to jednak porzucili. Zrobili to wyłącznie z jednego powodu – by okazać współczucie zmagającym się, upadłym duszom tego świata. Porzucili królewskie szaty dla podartych copinów i starych wytartych cadarów. Porzucili pełne luksusu domy i miękkie łóżka, by żyć pod drzewami w dżungli i spać na ziemi. Porzucili najlepszych brahminów, którzy codziennie gotowali dla nich w wypełnionych rozmaitymi produktami kuchniach, by przez całą dobę dostarczyć czegokolwiek sobie zapragną. Uczynili to, by stać się żebrakami w domach Brajabasich, prosząc ich o jakieś surowe zielska, które mieszali później z wodą z Jamuny i gotowali na ogniu… Hare Krsna. Czasami dostawali trochę grochu… Robili to wyłącznie dla nas.


Najwyższą zasadą religii jest znoszenie trudów, a nawet cierpienia oraz poświęcanie się dla dobra innych żywych istot. Srila Prabhupada cytuje w znaczeniu do tego wersetu słowa Pana Jezusa Chrystusa. Słowa, które są jak najbardziej stosowne do dzisiejszej okazji - dnia Bożego Narodzenia.

Obecnie chrześcijaństwo jest najliczniejszą religią, liczącą miliardy ludzi na całej planecie. Na całym świecie, a w szczególności na Zachodzie dzisiejszy dzień jest najświętszym dniem w całym roku. Dzień, w którym świętuje się pojawienie się Pana Jezusa na Ziemi.



A dlaczego pojawił się na Ziemi? Srila Prabhupada mówi nam, że Jezus jest saktyavesa avatarem. Zstąpił z królestwa Boga do tego świata po prostu, by okazać współczucie żywym istotom. By przemienić ludzkie serca, gotowy był przyjąć i znieść niewiarygodne bluźnierstwa, krytykę, oskarżenie i ostatecznie straszne tortury… Był gotowy to uczynić jako, że podążał śladami wszystkich wielkich vaisnavów. Z tego powodu Prabhupada przy wielu okazjach mówił chrześcijanom: „Jezus Chrystus jest naszym Guru, ponieważ w tak wspaniały sposób dawał przykład naszego systemu guru paramapara.”


Filantropia jest w gunie dobroci. Jednak prawdziwe współczucie musi dotyczyć ciała, umysłu, a w szczególności duszy. Możesz dać ludziom jedzenie, gdy głodują. Ale to jedzenie, jeśli nie jest maha prasadam, nie jest w stanie dotknąć duszy. Możesz dać ludziom pieniądze, wynosząc ich z biedy, ale nie rozwiąże to ich problemu narodzin, chorób, starości i śmierci…

Cierpienie jest rezultatem grzesznych czynności. Prawa karmy działają na każdego. Dlatego współczucie wielkich osobistości jest zamanifestowane w szczególności, gdy uczą życia w wyrzeczeniu grzesznych działań.

Musimy porzucić nasze grzeszne czynności, ale co z naszymi wszystkimi grzechami, które popełniliśmy w przeszłości? Istnieje wyłącznie jeden sposób, który może nam pomóc. Jest to podporządkowanie się Bogu. Gdy podporządkujemy się Krsnie, uwolni On nas od wszystkich grzesznych reakcji. To było właśnie główną nauką Pana Jezusa - by porzucić grzech i podporządkować się Bogu.


Pewnego razu został zapytany przez faryzeuszy, kapłanów jego czasów... Próbowali złapać go na jakimś słowie, by móc go potem krytykować.

Bardzo interesującym jest fakt, że głównymi pośród tych, którzy szerzyli propagandę przeciwko Jezusowi, byli ludzie jego wyznania. Jest to historyczną prawdą. W ruchu Hare Krsna ci, którzy krytykują, przeklinają i tworzą propagandę przeciwko wielbicielom, są lub byli członkami tego ruchu. Ci, którzy deklarują tą samą wiarę.


Zatem to jego ludzie próbowali go na czymś złapać, by móc go potem krytykować. Zapytali: „Pośród Boskich Praw, które przykazanie jest najważniejsze?” „Pierwszym i najważniejszym przykazaniem jest kochać Boga z całego serca, całym umysłem i duszą. To jest największe z przykazań. Oraz to, by kochać bliźniego swego jak siebie samego.”


By kochać Boga całym sercem, umysłem i duszą… W Srimad Bhagavatam zapytano Bhismę, czym jest prawdziwa miłość Boga. Odpowiedział: „Kochać Boga oznacza pokładać w ten jeden obiekt, jakim jest Bóg, całego naszego uczucia. To jest prawdziwa miłość.”


Kochać bliźniego jak siebie samego… Gdy kochasz Boga, widzisz każdą żywą istotę w związku z Nim, postrzegasz ją, jako Jego część. Z tego powodu kochasz swojego bliźniego tak, jak kochasz samego siebie. A co to właściwie oznacza? To bardzo proste. To co chciałbyś, by inni ludzie robili tobie - rób dla innych. To czego nie chcesz, by inni tobie robili - nie rób innym.



Jak wielu z was cieszy się, gdy jest krytykowanym i przeklinanym? Dlatego nie robisz tego nikomu, ponieważ wiesz jak to boli. A ilu z was lubi, gdy ludzi są wobec was mili, kochający i miłosierni? Jeśli to lubisz, musisz robić to samo. Musisz być taki dla innych. Jako, że nie chcesz, by ktoś ciebie oszukał, myśl: „Nigdy nikogo nie oszukam.” Jeśli jesteś w potrzebie i chcesz, by inni ci pomogli, pomagaj tym, którzy są w potrzebie. To jest naturalny efekt manifestujący się w postępowaniu tego, kto kocha Boga… A największą ze wszystkich potrzeb, jest wiedza i inspiracja, by kochać Krsnę. By odnowić połączenie z Nim. To jest najwyższym wyrazem miłości.

Nie zostaniesz jednak doceniony okazując taką miłość... Jest to smutną sytuacją materialnej egzystencji. Każdy, kto kiedykolwiek starał się okazać takie współczucie innym, został doceniony i kochany przez kilku, ale jednocześnie odrzucony i potępiony przez całą resztę, będąc uważanym za groźbę.

Tak… Przeciwko Jezusowi skierowano tak wiele propagandy… Jednak on robił swoje. Był człowiekiem poszukującym esencji. Pomagał tym, którzy żałośnie cierpieli. Kapłani mówili wówczas: „Nie powinieneś wykonywać żadnego zajęcia podczas sabatu. To ma być dzień odpoczynku.” Ale on czynił cuda pomagając ludziom wyjść z ich żałosnego położenia. Dlatego został zaatakowany: „Dlaczego pracujesz w święty dzień Boga? To obraza wobec Niego!” Jego odpowiedzią było: „Rozumiecie słowa Prawa, ale nie rozumiecie ducha i mocy, które za tym stoją.”



W całej historii świata jak i we wszystkich religijnych tradycjach, wielbiciele są zawsze krytykowani i szykanowani przez smarta brahminów. Smarta brahminizm istniał zawsze i wszędzie. Spójrzcie na Haridasa Thakura… Ci, którzy nienawidzili go najbardziej byli smarta brahminami i ludźmi jego własnej muzułmańskiej wiary. „Jesteś muzułmaninem? Jak możesz nauczać o Krsnie? To jest nonsens!”

Gdy Haridas Thakur został przyprowadzony przed Kaziego i króla, powiedział: „Istnieje tylko jeden Bóg. Esencją każdej religii jest to, by Go kochać. A sposobem okazania tej miłości jest intonowanie Jego Świętych Imion.”


Był człowiekiem znającym istotę rzeczy. A ponieważ zmierzał ku esencji Islamu był nienawidzony przez wielu muzułmańskich kapłanów. Jako, że zmierzał również ku esencji hinduizmu został znienawidzony przez smarta brahminów.


Jeśli kierujesz się ku istocie rzeczy będziesz kochany i nienawidzony. Nawet przez własnych ludzi.

Smarta brahmini mówili: „Jesteś nietykalny, nie możesz głośno intonować Imion Krsny. Nonsens! Pisma tego nie wspierają!” Ale on poszukiwał esencji, a nie tych wszystkich rytualistycznych formalności. Dlatego smarta brahmini wraz z Kazim zaczęli konspirować, by go zabić. By torturować go i zabić… Wychłostać na dwudziestu dwóch targach…


Haridas posiadał takie współczucie… Nie musiał przez to przechodzić. Aż do samego końca miał wybór. Kazi i król powiedzieli: „Haridas, powiedz nam tylko, że już tego więcej nie zrobisz. Idź do jaskini, do lasu, ale nie nauczaj tego. Nie nauczaj! Powiedz nam, że nie będziesz tego robił. Tylko tyle. Po prostu nam to powiedz, a my puścimy cię.” Haridas odparł: „Możesz pociąć moje ciało na wiele tysięcy kawałków, ale nigdy nie złamiesz mojego ducha współczucia wobec innych. Będę nauczał Hare Krsna mantry.”



Z perspektywy rządu, Kaziego, czy smarta brahminów samemu skazał się na śmierć. Miał przecież wybór... Ale wielbiciel nie potrafi żyć bez okazywania innym współczucia, ponieważ poszukuje on istoty rzeczy. A esencją wszystkiego jest zadowolenie Krsny poprzez dzielenie się Nim z innymi. Dlatego czuł szczęście i honor mogąc umrzeć we współczuciu wobec innych. Podobnie w przypadku Sivy, wypicie całego oceanu trucizny ze współczucia dla innych istot, było dla niego wielkim honorem.

Tak, zbili go na dwudziestu dwóch targach… Jednak Krsna chroni wielbicieli, którzy Mu się podporządkowali. Haridas umarłby po jednym, dwóch targach. Nie byłby w stanie tego przeżyć… Widząc to, Visnu wysłał Sudarsan Cakrę, by zabić tych drani, ale Haridas modlił się za swoich oprawców. Płakał z miłości do nich, ludzi, którzy nienawidzili go i usiłowali zabić. Płakał za nich… „Proszę, mój Panie, jakikolwiek grzech, czy obrazę mogli popełnić – wybacz im. Niech cały kredyt mojej służby oddania zostanie przeznaczony na wybaczenie im.” To był jego nastrój… Dlatego Pan nie mógł ich zabić. W zamian otoczył ciało Haridasa własnym niewidzialny ciałem, biorąc na siebie całą chłostę i ratując mu życie.


Ostatecznie po dwudziestu dwóch targach, kaci zaczęli się zastanawiać: „Co teraz zrobimy? Nie możemy cię zabić… Nie mamy siły, by to zrobić… Każdy inny umiera po dwóch, trzech targach… Bijemy cię przez cały dzień, a ty wciąż żyjesz. Nie wiemy co robić. Jako, że nie byliśmy w stanie cię zabić, teraz sami zostaniemy zgładzeni.”


Haridas kochał ich tak bardzo… Ta zasada… Był nieszczęśliwym z powodu ich nieszczęścia… „O, jeśli to, że żyję jest niedobre – umrę. Spójrzcie tylko.” I w tym momencie umarł. Porzucił swoje życie na własne życzenie.


Gdy rzucili jego ciało przed króla, ten powiedział: „Pochowajcie go.” Jednak Kazi wykrzyknął: „Nie! Wrzućcie go do rzeki niczym śmiecie.” Tak też uczyniono. Nie miał pulsu, jego serce biło, nie oddychał… Był martwy. Dryfował przez jakiś czas po rzece po czym zmartwychwstał. Otworzył oczy. Jego serce znów zaczęło bić. Wspiął się na brzeg i co zrobił?


Gdybym to był ja albo ty, prawdopodobnie udalibyśmy się od jaskini myśląc: „Niech sobie myślą, że jestem martwy. Nigdy więcej mnie nie odnajdą.” Ilu z was zrobiłoby tak po przeżyciu chłosty na dwudziestu dwóch targach? A ilu z was uczyniłoby to, co zrobił Haridas?

Po tym jak wyszedł z rzeki wrócił prosto do miasta, w którym byli Kazi, król i kaci. W tym momencie wszyscy podporządkowali się jego lotosowym stopom i zrozumieli, że Haridas rzeczywiście był człowiekiem znającym esencję...


W życiu duchowym istnieje forma i esencja. Sposób w jaki się ubieramy, rytuały, które wykonujemy: mangala arati, intonowanie szesnastu rund, przestrzeganie czterech zasad regulujących, cała etykieta, za którą podąża każdy vaisnava… To wszystko są formy. Ale jest jeszcze istota. Cytujemy to często: „Krsna nie patrzy na to, co ofiarowujemy ale na cel i nastrój w jakim zostało to ofiarowane.”

Wielbiciele zawsze szukają tej esencji… To wcale nie oznacza, że odchodzimy od formy. Przyjmujemy to, co jest korzystne dla służby oddania i odrzucamy to, co nie jest korzystne. Srila Prabhupada powiedział, że musimy codziennie intonować nasze szesnaście rund na koralach. To jest forma… Ale esencją jest nasza uwaga podczas intonowania, usiłowanie uniknięcia dziesięciu obraz oraz przyjmowanie schronienia w Świętym Imieniu. Trinad api sunicena taror iva sahisnuna amanina manadena kirtaniya sadha Hari. Ten werset jest po to, by nam pomóc, byśmy mogli doświadczyć esencji Imion Krsny, gdy je intonujemy.


Zatem forma jest w najwyższym stopniu ważna. Ale jest ważna tak długo, jak poszukujemy esencji, ducha „dlaczego”. Ofiarowujemy arati bóstwom. Jeśli robimy to z prawidłową intencją, by służyć i zadowolić Pana otrzymamy miłość Boga. To jest esencją. Sprawienie przyjemności Krsnie jest esencją. Bhakti Siddhanta Sarasvati Thakur mówił: „Jest tak wielu pujarich. Ale ich wielbienie jest niczym używanie Salagram Sila do rozłupywania orzechów, by je potem sprzedać lub zjeść.

Wiecie jak wygląda skorupa orzecha. By go otworzyć musisz mocno uderzyć… Maharaja kontynuował: „Pujari wielbią bóstwa dokładnie w taki sposób. Dla prestiżu, by zarobić na życie… To nie jest oddanie. Używają bóstw do własnych materialnych celów.” Tacy pujari nie robią duchowego postępu, a raczej popełniają wyłącznie obrazy.


Ale my poszukujemy esencji. Wszystko co robimy jest wyłącznie dla zadowolenia Krsny. Z drugiej strony jednak, możesz wykonywać czynności służby oddania w sposób, który Krsnę uraża…

Haridas Thakur był człowiekiem znającym esencję… Podobnie Pan Jezus nauczał, by przemieniać ludzkie serca. Nie po to, by pozyskać zwolenników. Nie po to, by podnieść swoją pozycję i prestiż w żydowskiej religii.


Czasami ma to miejsce nawet w naszym ruchu. Wspinając się po drabinie hierarchii ISKCONu jesteśmy bardziej zainteresowani otrzymaniem większej mocy, prestiżu i udogodnień dla nas samych. Ale celem, dlaczego tutaj jesteśmy jest przemiana ludzkich serc… Czasami, by zdobyć więcej mocy, prestiżu i udogodnień zniechęcamy wielbicieli. Tworzymy atmosferę, która wzbudza wstręt u ludzi, którzy pragną tu przyjść i słuchać. Oznacza to, że zamiast esencji, poszukujemy formy.

Jeśli tylko Pan Jezus współpracowałby z ich rytualistycznymi, sekciarskimi sposobami, wspiąłby się na sam szczyt. Ale dlatego, że był bardziej zainteresowany przemianą ludzkich serc i robieniem wszystkiego co konieczne, by to osiągnąć – został odrzucony i oskarżony. Ale on nie miał nic przeciwko.

Ostatecznie zaczęli na niego polować. Było tak, jak w przypadku Haridasa Thakura, gdy smarta brahmini wezwali muzułmański rząd. To nie smarta brahmini starali się zabić Haridasa, uczynił to rząd. A właściwie uczynili to razem…


Nie ma wątpliwości, że Rzymskie Imperium uważało Jezusa za poważne zagrożenie. Powodem było to, że zyskiwał coraz więcej zwolenników, a nie chcieli, by ktokolwiek posiadał taką liczbę oddanych osób. Ich filozofią było – podziel i podbij… Wierzyli, że mógł wznieść polityczną rewolucję. Z tego powodu uznali go za zagrożenie. Był również zagrożeniem dla smarta faryzeuszy… Z tego powodu został aresztowany i zabity.


Biblia opisuje miejsce zwane Getsemani. Jest to wzgórze porośnięte drzewami. Jezus spędził tam całą noc ponieważ wiedział, że następnego dnia przeznaczone mu było aresztowanie, osądzenie, tortury i śmierć. Wiedział, że to się wydarzy...



Wydał go Judasz, jeden z dwunastu najbardziej poufnych i doskonale wyszkolonych uczniów. Zdradził go. Bardzo zadziwiające… Przyprowadził żołnierzy i wskazując na Jezusa powiedział: „To on.”

Wiedział, że to się wydarzy. Tej nocy mógł łatwo uciec. Gdyby zdecydował się to uczynić, nigdy by go nie odnaleźli. Jednak modlił się… Powiedział swoim uczniom, by modlili się razem z nim. Ale wszyscy zasnęli. To bardzo powszechne u uczniów…


Byli to najważniejsi uczniowie. Jeden z nich opuścił to miejsce i wydał Jezusa żołnierzom, którzy go zaaresztowali. Inni w tym czasie spali… Pragnął ich wsparcia w modlitwie, i gdy tak intensywnie się modlił, oni spali… A o co się modlił? Płakał przez całą noc… To było bardzo intensywne, gdyż wiedział co przyniesie kolejny dzień.


Czy jakakolwiek osoba pragnie zostać torturowana do śmierci? Nie chciał tego i on… Modlił się do swego Ojca, Boga, Krsny: „Mój panie nie chcę pić z tego kielicha. Nie chcę przejść przez te wszystkie oskarżenia, bluźnierstwa, tortury i śmierć. Nie chcę ich… Proszę, weź ode mnie ten kielich.” Jednak jego ostatnimi słowami było: „Mój Panie, niech stanie się wola Twoja. Nie moja wola, Twoja…” Wiedział, że Pan pragnął, by przez to wszystko przeszedł i dlatego powiedział: „Niech stanie się wola Twoja,” i pozostał tam czekając na no to, co miało się wkrótce wydarzyć. Wówczas jego tzw. najbardziej oddany i najstarszy pośród uczniów wskazał na niego mówiąc: „To on!”

Został zaaresztowany, sądzony i skazany na śmierć. Jak bardzo z niego szydzili … Włożyli mu na głowę koronę z cierni. Wcisnęli ją, sprawiając, że cała głowa zaczęła krwawić. Po czym zaczęli go biczować.

W Jerozolimie jest dwanaście stacji, w których miały miejsce różne wydarzenia podczas ukrzyżowania Jezusa. Na jednej z nich straszliwie go biczowano. Torturując go, cały czas strojono sobie z niego żarty… Wypowiadali przy tym straszliwe słowa. Policzkowali go, pluli mu w twarz… A przecież Jezus był avatarem… Hare Krsna.


Po tym wszystkim położyli na nim ogromny drewniany krzyż, który musiał samemu nieść. Był tak ciężki… Na dodatek go jeszcze bili. Gdy upadał chłostali go, by wstał. Przypatrywało się temu całe miasto. Absolutne upokorzenie…


Nie lubimy wyglądać zbyt upadle w oczach dużej grupy ludzi… Czasami próbujemy ukryć nasze słabości. Tak działa ludzkie ego…


A on upadał na ziemie, otrzymywał chłostę, jakoś się podnosił i znów upadał… Ostatecznie nie mógł już wstać. Wybrali wtedy kogoś z tłumu, by mu pomógł.


Następnie przybili go gwoździami do krzyża za stopy i ręce i podnieśli, by każdy mógł go zobaczyć. A jakie były jego słowa? Jezus, tak jak Haridas Thakur, modlił się za ludzi, którzy go bili i ukrzyżowali. Modlił się do swego Ojca – Krsny: „Wybacz im, gdyż nie wiedzą co czynią.” Modlił się za ich wybaczenie. Był gotowy umrzeć, by okazać współczucie innym. A chrześcijańska doktryna wierzy, że umarł by przyjąć grzechy swoich zwolenników…


Wcześniej sam Jezus powiedział: „Gdy tylko wołasz Boga – ‘O Panie’, On cię nie wysłucha.” Odpowie raczej: „Możesz wejść do Mego królestwa, wyłącznie wykonując wolę Pana.”


Ludzie mówią, że Jezus umarł za ich grzechy, a jednak nadal grzeszą… W nawiązaniu do tego, Święty Paweł, jeden z jego zwolenników powiedział: „Za każdym razem, gdy grzeszysz raz jeszcze go ukrzyżowujesz…” To jest zasada miłości…

Jeśli rozumiemy, że Guru przyjmuje naszą karmę – wiemy, że za każdym razem, gdy grzeszymy sprawiamy mu ból. Czy to jest miłość? Miłość oznacza nigdy więcej grzechów, nigdy więcej obraz…

Jednak Pan chroni swoich wielbicieli… Srila Prabhupada wyjaśnia tajemnicę ukrzyżowania Jezusa. Jednocześnie wychwala go, za to, że przyjął tak wiele cierpienia i bólu po to, by okazać współczucie upadłym duszom.

Po to, by go upokorzyć i zniszczyć na zawsze jego imię ukrzyżowali Jezusa z dwoma kryminalistami. Jeden z nich powiedział: „Miałeś być synem Boga i takie tam. Robiłeś tyle cudów. Dlaczego nie uratujesz samego siebie?”

Mógł to zrobić. Posiadał tą moc od Boga. Istniała jednak wyższa zasada. Miał przez to wszystko przejść.

Słysząc to, drugi kryminalista krzyknął: „Nie mów tak do niego!” Po czym kierując się do Jezusa dodał: „Proszę módl się za mnie…” W tym czasie wszyscy trzej byli na granicy śmierci… Jezus usłyszawszy to, obrócił się do niego i powiedział: „Ponieważ masz wiarę, jeszcze dziś wkroczysz do królestwa Boga i zobaczysz Go.” Hare Krsna.


Ponieważ ten morderca i kryminalista posiadał wiarę w chwili śmierci usłyszał: „Zobaczysz Boga jeszcze dziś…”



Srila Prabhupada wyjaśnia, że Jezus nie umarł. Ci ludzie nie posiadali mocy, by go zabić. Wszedł w stan samadhi tak jak Haridas Thakur. Jego symptomy życia przestały być widoczne. Ale oni nie mogli zabić Avatara jakim był Jezus. Wszedł w samadhi, po czym z niego wyszedł. Zostało to uznane, że powstał z martwych.


Powiedzieć, że nie zmartwychwstał, ale wyszedł z samadhi… Hmm… Biorąc pod uwagę jego stan fizyczny, rzeczywiście był martwy. Jest to nawet większą gloryfikacją dla niego i jego misji.

Vasudeva Datta modlił się: „Niech wszystkie grzechy, wszystkich istot w całym wszechświecie przejdą na mnie. Pozwól mi cierpieć piekielne warunki bez końca, w zamian jednak wyzwól ich mój Panie. Moje serce pęka. Nie potrafię tolerować widoku, gdy inni cierpią w zapomnieniu o Tobie.” Ten sam esencjonalny nastrój współczucia…


Gdy Vasudeva Datta powiedział w ten sposób, Sri Caitanya Mahaprabhu przepełnił się miłością. Jest wielką rzadkością, gdy Pan Caitanya jest w takim stanie… Szlochał, Jego ciało drżało. Nie mógł nawet mówić. Jego glos był tak bardzo zdławiony na widok współczucia Vasudevy Datta.


Pan Jezus Chrystus był gotów na bycie torturowanym i ukrzyżowanym za grzechy innych. Jednak w tej historii nie jest dla nas widoczne jak jego Ojciec, Bóg odpowiada na jego współczucie… W Caitanyi Caritamricie - rozrywkach Caitanyii Mahaprabhu, gdy Vasudeva Datta jest gotów uczynić to samo, a nawet więcej, faktycznie widzimy jak Pan odpowiada na takie poświęcenie współczucia. Sri Caitanya Mahaprabhu nie mógł nawet mówić! I ostatecznie, gdy był w stanie coś powiedzieć oznajmił: „To nie jest żadną niespodzianką! Jesteś Prahlada Maharajem!”


Pan Caitanya gloryfikował Vasudevę Datta jakby miał tysiąc ust: „Pan musi uczynić o co prosisz z powodu twojej szczerości.” Po czym raz za razem powtarzał: „Należę do Vasudevy Datta. Moje ciało jest jego własnością. Jestem jego… Gdziekolwiek pragnie mnie sprzedać, jestem sprzedany. Komukolwiek pragnie mnie dać, jestem własnością tej osoby…” Współczucie… Nie ma lepszego sposobu, by zadowolić Pana w tym materialnym świecie, jak być współczującym wobec innych.

Mówiliśmy w Mamgati, miejscu rozrywek Vasudevy Datta, o Jego Świętobliwości Bhakti Tirtha Swami Maharaju. Serce Maharaja rozdzierał intensywny ból na widok nieszczęścia innych osób, a w szczególności nieszczęścia wielbicieli. Oddał im całe swoje życie, tak bardzo starając się zmniejszyć ich cierpienia. Starał się przywrócić wielbicielom wiarę, inspirację. Pragnął widzieć ich szczęśliwymi w świadomości Krsny. Pracował bardzo ciężko, by stworzyć społeczność wielbicieli. Wiedział, że bez należytej społeczności vaisnava, bhaktowie nie będą szczęśliwi praktykując świadomość Krsny. Nie będą mieli bezpieczeństwa, stabilności i towarzystwa niezbędnego do kontynuowania trudnego zadania jakim jest bhakti na początkowych etapach praktyki.


Maharaja modlił się do Srila Prabhupada tak, jak Vasudeva Datta modlił się do Pana Caitanyi. Prosił go: „Pozwól mi wziąć na siebie cierpienia wielbicieli i w ten sposób usunąć przeszkody w ich duchowym życiu. By byli szczęśliwi w miłosnej służbie dla ciebie.” Tak wiele poświęcenia…



Spójrzmy na naszego Acaryę - Srila Prabhupada. Był uosobieniem zasady współczucia. Mając 69 lat żył w Seva Kund, świątyni Radha Damodara we Vrindavan. Kto chciałby opuścić takie miejsce? Ale on to uczynił… Wiedział o niewyobrażalnych trudach jakim będzie musiał podołać. Błagał w Bombaju, błagał… Oddał się do dyspozycji ludzi, by otrzymać bilet na frachtowiec. Był bez pieniędzy, bez towarzysza. Nie wiedział nawet, czy ktokolwiek będzie na niego czekał, by go powitać… Już na samym początku podróży przeżył ataki serca i chorobę morską. Było to na Morzu Arabskim, tak blisko Bombaju… Nie miał żadnej pomocy medycznej… A gdy przybył do Ameryki, żył w gettcie… Bowery…
Każdy, kto znał go w Indiach mówił: „Wróć do domu. Nie dasz rady tego dokonać.” Jednak Prabhupada modlił się do Krsny: „Pozwól mi być Twoją marionetką. Jestem Twój….”


Dokonał niewiarygodnej rzeczy dla człowieka w tym wieku. Zrobił tak wiele, by dać nam świadomość Krsny. Dlaczego? Ponieważ nieszczęście innych było jego nieszczęściem. A szczęście innych było jego szczęściem. A ponieważ samemu doświadczał szczęścia Krsny, chciał dać to szczęście każdemu. To jest właśnie Srila Prabhupada.


Czy został za to doceniony? Udał się tam na polecenie Gurudeva i całej Sanatana Dharmy! Uczył Bhagavat-gity taką jaką jest! Jednak gdy powrócił do Indii, był potępiany przez smarta brahminów: „Co to za nonsens dawanie mleca i yavana inicjacji bramińskich? Co to za nonsens, by dawać kobietom takie udogodnienia do praktykowania świadomości Krsny. Nonsens. Co to jest? On nie wykonuje ofiar według Sama Vedy. Jego ofiary są czymś zupełnie innym.” Potępiano go za każdy detal…

A co jest najbardziej zadziwiające, nawet wielu z braci duchowych otwarcie go potępiało: „Co on takiego uczynił? Uczynił vaisnavami tylko jakiś brudnych, grzesznych hipisów. Co jest w tym takiego wielkiego?” Jednak nikt inny wcześniej nie był w stanie tego osiągnąć… „Przyprowadzając mleca i yavana deprawuje sampradayę Gaudiya Vaisnava!” Nityananda i Caitanya Mahaprabhu robili jednak to samo…

Srila Bhaktivedanta Sarasvati… Smarta brahmini i kastowi Goswami Vaisnava z Navadvip i Vrindavan grozili mu śmiercią. Bluźnili, krytykowali, usiłowali zniszczyć jego misję. We Vrindavan rzucali w niego i jego ludzi kamieniami podczas parikrama. Zamykali świątynie, by nie mogli wejść. Ale Bhaktisidhanta Sarasvati był człowiekiem znającym esencję. Wiedział, co zadowala Pana…

Podobnie Srila Prabhupada… To niewiarygodne… Gdy starał się zdobyć ziemie w Mayapur dla nowo przybyłych wielbicieli, niektórzy z jego braci duchowych osobiście podejmowali wysiłki, by nikt mu jej nie sprzedał. W miejscu, do którego ostatecznie Prabhupada zaprosił bhaktów, nie było nic, tylko pole. Nieopodal stał bardzo ładny dom gościnny, którym opiekowali się jego bracia duchowi. Jednak nie pozwolili żadnemu z wielbicieli w nim pozostać. Z tego powodu Prabhupada musiał wybudować własny dom.



„Co on robi? Sprowadza tych mleca i yavana. I zobaczcie tylko! Kobiety i mężczyźni w tej samej świątyni! Kobiety wielbiące bóstwa! Nietykalni dostają nić brahmińską i wielbią bóstwa! Cała etykieta, wszystkie punkty rytualistycznych zasad regulujących… On nawet ich tego nie uczy!” Prabhupada przemieniał jednak ludzkie serca…

A dzisiaj, praktycznie wszystkie Math rozwijają się dzięki uczniom Prabhupada… To jest niesamowite. Bez wątpienia powinniśmy oddawać szacunek i cześć wszystkim wielkim Gaudiya Vaisnavom. Nie możemy nawet nikogo obwiniać. To tylko sposób, w jaki Krsna gloryfikuje swojego wielbiciela.



Jezus, Haridas, Narottama das Thakur, Goswami zostali źle zrozumiani, a nawet oskarżani nie tylko przez świat, ale nawet przez ludzi własnej religii…

Możemy mówić godzinami jak Narottama das Thakur przechodził przez to wszystko. Z powodu dawania inicjacji brahmińskich, społeczność kastowych brahminów groziła mu śmiercią. Niewiarygodne… Powiedziano przeciwko niemu tak wiele straszliwych rzeczy. Dlaczego? Dlaczego musiał przez to wszystko przejść? Ponieważ nie ma lepszego sposobu na zadowolenie Pana…

Dadici był tego dnia bardzo szczęśliwy. Czuje się wyróżniony i wdzięczny za możliwość oddania swego życia i okazania innym współczucia. Nie możemy tego imitować. Nie mamy takiej realizacji… Jednak musimy zrozumieć tą zasadę i stosować ją w naszych życiach. Nie musisz umrzeć, zostać ukrzyżowanym, czy zbitym na dwudziestu dwóch targach… Możesz być jednak w większym stopniu sługą, niż odbiorcą przyjemności. Staraj się oddać siebie, by pomóc innym w byciu świadomym Krsny.

Podczas grudniowego maratonu rozprowadzasz może książki na stacjach kolejowych, może w fabrykach… Wielbiciele z Bus Party w świątyni Radha Gopinath udali się do kopalni węgla w Biharze. Jeden z nich, Syama Carana Prabhu opowiadał wielbicielom, że były to najbardziej piekielne warunki jakie widział w swoim życiu. Tak wiele siły ignorancji, tak wiele cierpienia, brudu… Taka szorstka mentalność. Zjeżdzali na dół do kopalni i rozprowadzali książki wśród górników. Wcześniej Prabhu był administratorem z dyplomem IIT. Miał bardzo dobrą pozycję. Porzucił to jednak, by być brahmacarinem, spać na ziemi i udać się daleko do Biharu do kopalni węgla, by pokornie błagać górników: „Przyjmij książkę.” Hare Krsna… To jest wspaniałe.

Radhesyam Prabhu wraz ze swoim zespołem zamierzają wybudować świątynię. Myślicie, że buduje ją dla swojego prestiżu? Na każdą osobę, która go chwali przypada dziesięć, które go krytykują… Tak odpowiada ten świat, gdy starasz się uczynić coś dobrego. To wielkie poświęcenie… Nie mają żadnych skłonności do pieniędzy, zarządzania, czy organizacji… Ale zrozumieli nastrój współczucia Prabhupada. Te świątynie są niczym więcej jak udogodnieniem, dzięki któremu wielbiciele mogą okazywać współczucie sobie nawzajem i innym. Tylko tyle. Nic więcej. 


Gdy Prabhupada budował świątynie mówił: „Właściwie to jedynie co potrzebujemy dla naszej własnej świadomości Krsny to drzewo, pod którym możemy usiąść oraz kilka capati. Ale kto przyjdzie i mnie wysłucha, gdy będę siedział pod drzewem?”

Zatem budujemy te świątynie z dwóch powodów: pierwszym jest, by wielbiciele mieli wspaniałe miejsce, w którym mogą zbierać się, szczęśliwie praktykować świadomość Krsny oraz pełnić wiele wspaniałych służb; drugim jest przyciągnięcie innych ludzi, by mogli zobaczyć społeczność wielbicieli i mieć jej towarzystwo. Poprzez ten kontakt ich serca ulegną przemianie.

Jak mówiliśmy podczas ceremonii wmurowania kamienia węgielnego, prawdziwą budową świątyni jest budowanie związków, w których centrum jest Krsna. Robienie tego w nastroju, który posiadał Dadici, Haridasa Thakur, Pan Jezus Chrystus i Srila Prabhupada. To jest esencją i istotą świątyni.

Możesz wyprodukować piękną butelkę na lekarstwo… Jednak prawdziwym celem butelki jest to, by zawierać to lekarstwo. Jeśli wewnątrz go nie ma, to cała butelka istnieje wyłącznie na pokaz. Jest co prawda ładna, ale w środku nic nie ma… Albo jest tam coś sztucznego, może nawet niewłaściwe lekarstwo, albo jakaś zabarwiona woda, która nie jest wcale lekarstwem. Wszystko na pokaz…

Świątynia jest niczym butelka. Potrzebujemy takiej wspaniałej butelki, ale wyłącznie po to, by umieścić tam Krsnę! On jednak nie będzie szczęśliwy z cegieł, marmurów, malowideł… Krsna jest szczęśliwy wyłącznie, gdy widzi oddanie.

Zbieranie funduszy, praca, czy czynienie poświęceń dla świątyni jest czystą służbą oddania, jeśli robimy to w celu zadowolenia Krsny. Jednak zanim ta świątyni zostanie zbudowana, wpierw musimy zbudować esencję wewnątrz własnych serc. Jeśli rzeczywiście posiadamy właściwą świadomość, proces budowania świątyni będzie procesem budowania sangam, która będzie w tej świątyni. To jest bardzo ważne.

Te świątynie są uniwersytetami, w których edukuje się ludzi jak osiągnąć ostateczny cel życia - miłość Krsny. Nasze światynie nie służą artha, karma, kama i moksa… Nie służą, by uczyć ludzi ekonomicznego rozwoju, zadowalania zmysłów, religijności, czy wyzwolenia. W Indiach i na całym świecie istnieją już miliony takich świątyń. Srila Prabhupada powiedział: „W tym świecie musi istnieć ruch, który naucza wyłącznie czystej, nie motywowanej miłości do Boga. Dlatego właśnie rozpoczęliśmy nasze Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Krsny.”

Jedna ze naszych świątyń w Ameryce, mając na celu przyciągnięcie zwolenników, organizowała wszelkiego rodzaju rytualistyczne puje do półbogów. Oczywiście zostało to zatrzymane, gdyż nie to jest naszym celem. Wyłącznym celem jest czysta służba oddania – prema bhakti. Pierwszym przykazaniem jest, by kochać Boga z całego serca. To jest naszym jedynym celem. To jest misją Sri Caitanyi Mahabrabhu. Te świątynie istnieją wyłącznie po to, by propagować bezwarunkową, niczym nie motywowaną służbę oddania. Budynek tego nie uczyni. Tylko wielbiciele, którzy w nim przebywają mogą to zrobić.

Musimy samemu przyjąć schronienie Świętego Imienia jeśli pragniemy zainspirować innych, by uczynili to samo. Musimy przyjąć schronienie słuchania Srimad Bhagavatam w towarzystwie innych, jeśli pragniemy zainspirowali innych, by też to robili. Musimy odłożyć na bok nasze fałszywe ego i służyć sobie nawzajem z troską, współczuciem, oraz życzliwością, jeśli pragniemy przyciągnąć kogoś do prawdziwej świadomości Krsny.



Prabhupada nie cierpiał tak bardzo z powodu ataków serca, zapaści, choroby morskiej, wszystkich stanów ciała, czy biedy Bowery. Powiedział, że tym, co sprawia mu najwięcej bólu jest to, że wielbiciele walczą ze sobą. Widok kłócących się wielbicieli przysparzał go o ból głowy. Sprawiało to, że bolało go serce.

Tak, jesteśmy bardzo dumni, że wielbiciele w Punie posiadają taki wspaniały nastrój współpracy. Tak wielu uczniów, tak wielu Guru starają się razem pełnić wspaniałe służby. Nauczanie kongregacji, nauczanie na uniwersytetach i nauczanie młodzieży przeżywa niesamowity rozwój. Dlaczego? Ponieważ ludzie widzą w wielbicielach żywe ucieleśnienie filozofii.


Naszą filozofią jest, by kochać bezwarunkowo Krsnę i wszystkie żywe istoty. Jeśli nie wiemy jak kochać w taki sposób, nasza filozofia jest wyłącznie czymś na pokaz. To tylko rytuał. Jest pusta… Dlatego musimy nauczyć się okazywać miłość sobie nawzajem i okazywać współczucie upadłym duszom. Tym jest właśnie świątynia. Dla tego celu istnieją wszystkie świątynie Prabhupada. To jest pełne chwały.


Gdy do nowej świątyni przybędą bóstwa Radha Vrindavan Candra, wielbiciele powinni być zadedykowani, by poświęcać się i być gotowymi cierpieć za innych. Sekret vaisnavizmu jest, że to cierpienie jest największym szczęściem. Bhaktivinoda Thakura modlił się w ten sposób: „Mój Panie, cierpienia, które napotykam służąc Ci, są największą przyjemnością w moim sercu.”

Srila Prabhupada mówił: „Intonuj Hare Krsna i bądź szczęśliwy. Intonuj Hare Krsna, a twoje życie będzie wzniosłe.” To wzniosłe szczęście istnieje w poświęceniu własnego życia dla dobra innych, dając im Święte Imię Krsny.

Dziękuję bardzo. Hare Krsna



Wczoraj, podczas ceremonii inicjacji daliśmy mały przykład.

Srila Prabhupada powiedział: „Nasze świątynie są niczym szpitale. Nie istnieją wyłącznie po to, by pokazywać bóstwa. W naszych świątyniach wszyscy wielbiciele pracują razem niczym doktorowie i pielęgniarki, by wyleczyć ludzi z choroby materialnej niewoli. Dają im wyższy smak bhakti. Naszym lekarstwem jest Święte Imię Krsny, Mahamantra. Dietą jest Maha Prasadam. A towarzystwo wielbicieli jest leczniczym otoczeniem. Tak. Nasze świątynie powinny być niczym szpitale, by leczyć chorobę materialnej iluzji.”

Bhaktivedanta Hospital jest w taki duchowy sposób ukierunkowany. Jest tam naprawdę wiele świadomości Krsny… Prabhupada znajduje się w samym sercu szpitala. Gdy tylko wejdziesz, widzisz vyasasan, a na nim Prabhupada, który intonuje i daje wykłady słuchane w każdym pokoju, w każdym korytarzu, windzie, a nawet w kostnicy. Codziennie ma miejsce Rath Yatra udająca się do każdego łóżka, do każdego pacjenta… Istnieje prawdziwa duchowa opieka, w której wielbiciele rozdają książki Prabhupada. Raz wchodząc do czytelni zobaczyłem, że wszyscy czytają Back to Godhead…

Tak wiele razy słyszałem: „Gdy udaje się do Bhaktivedanta Hospital, czuję się jakbym był w świątyni. Mam tylko nadzieję, że gdy kiedykolwiek udam się do waszych świątyń będę się czuł jak w szpitalu…” To znaczy, że naprawdę czują, że są traktowani Świętym Imieniem Krsny oraz pełnym miłości współczuciem vaisnavów.

 

Źródło: http://suddhabhakti.blogspot.com/2010/07/jesli-ktos-jest-nieszczesliwy-widzac.html

 

 
Powrót >>>     
Udostępnij:
   
 
  komentarzy: 0             
 
Aby dodawać komentarz do artykułu musisz być zalogowany.
zaloguj.
 
 
 
OSTATNIE NA FORUM
Re: Bieżące komentarze
(19-08-2017 11:09:25)
 
Re: Prasa zagraniczna
(18-08-2017 23:00:32)
 
Re: Dziennik
(17-08-2017 11:15:02)
 
Re: Gazeta Wyborcza
(17-08-2017 11:05:48)
 
Re: Festiwal Nama Hatta 2017
(15-08-2017 08:43:26)
 
Re: Ci którzy odeszli (ku pamięci)
(14-08-2017 22:43:46)
 
Re: Instrukcje dla rządzących
(14-08-2017 08:45:07)
 
 
LINKI
 
 
 
 
 
 
TAGI
Kryszna Katha   Varnaśrama   Filozofia   Kryszna   Mahatma das   Krishna Kshetra Swami   Prawo karmy   Polityka   Monarchia   Homoseksualizm   Kobiety   Astrologia   Chrześcijaństwo   Aborcja   Trivikrama Swami   Prabhupada  
 
Copyright © 2016. All Rights Reserved.  Created by Future Project